Poniedziałek, 1 maja 2017

imieniny: Józefa, Jeremiego, Lubomira

RSS

Zatorski i Popiwczak po meczu ZAKSA - Jastrzębski

13.04.2017 11:32 | 0 komentarzy | kozz

Przeczytaj co po drugim meczu półfinałowym o mistrzostwo Polski powiedzieli siatkarze ZAKSY i Jastrzębskiego.

Zatorski i Popiwczak po meczu ZAKSA - Jastrzębski
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Paweł Zatorski, libero ZAKSY Kędzierzyn-Koźle: Trener nastrajał nas przed meczem, że liczy się tylko zwycięstwo. Myślenie tylko o wygraniu dwóch setów mogło nas zabić. Jastrzębie zaczęło z wysokiego C. Było tak jak zawsze, jeśli ich dopadliśmy, to oni obniżali poziom swojej gry. Graliśmy z nimi już piąty raz w sezonie. Przeczekaliśmy moment aż się wystrzelają i przystąpiliśmy do swojej gry. Cieszymy się, że nie zrobiliśmy kibicom takiego negatywnego numeru, jak piłkarze PSG w meczu z Barceloną. Kibice świetnie się bawili. Marzyliśmy o takim rozstrzygnięciu, każdy w podświadomości wiedział, że po dwóch wygranych setach mamy awans. Niespodziewaliśmy się, że pójdzie aż tak łatwo. Decydującym momentem w dwumeczu był pierwszy set w Jastrzębiu, w którym wysoko przegrywaliśmy i wyszarpaliśmy zwycięstwo. W finale szykujemy się na wielką batalię ze Skrą Bełchatów.

Jakub Popiwczak, libero Jastrzębskiego Węgla: Początek był obiecujący, a reszta jaka była każdy widział. Przyjechaliśmy do Kędzierzyna z nadziejami i wiarą w to, że możemy odwrócić przebieg rywalizacji, natomiast ZAKSA zweryfikowała nasze plany. ZAKSA ponownie była o wiele lepsza od nas i nie pozostawiła nam złudzeń. Ostrzyliśmy sobie apetyty po trzech dotychczasowych pojedynkach tego sezonu. Wcześniej były to bardziej wyrównane mecze. Nie wydaje mi się, żeby nas presja sparaliżowała w półfinale, bo każdy z nas wiedział, że swoje już w tym sezonie zrobiliśmy. Czwórkę przed sezonem każdy brałby w ciemno. Zagranie z ZAKSĄ przy wspaniałej publiczności było dla nas nagrodą za cały sezon. Wydaje mi się, że zabrakło niewiele szczególnie w Jastrzębiu. Jakbyśmy wygrali tam pierwszego seta, to mogłoby pójść dalej po naszej myśli. ZAKSA zabiła w pierwszym spotkaniu w nas radość z grania. Za każdym razem gramy dobrze, a i tak koniec końców ZAKSA wygrywa. Zabrakło trochę fantazji i wiary. Bardzo dobry poziom siatkówki ZAKSY stłamsił nasze zamiary.