Niedziela, 21 lipca 2019

imieniny: Daniela, Dalidy, Benedykta

RSS

Dramat gliwiczan. Spójnia lepsza po dogrywce

24.12.2018 09:13 | 0 komentarzy | dud

Fatalny finisz GTK Gliwice spowodował, że ostatecznie dwa punkty zostały w Stargardzie. Spójnia rozstrzygnęła losy rywalizacji w dodatkowym czasie gry, a goście w smutnych nastrojach wrócili do domu.

Dramat gliwiczan. Spójnia lepsza po dogrywce
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Po tym jak godzinę przed rozpoczęciem meczu okazało się, że Trefl Sopot wygrał swój mecz, Spójnia musiała koniecznie wygrać, by nie spaść na ostatnią pozycję w ligowej tabeli. Zadanie należało do trudnych, bo póki co stargardzianie u siebie przegrali wszystkie pięć spotkań, a dodatkowo w kilku ostatnich podopieczni Krzysztofa Koziorowcza zaliczyli dwucyfrowe porażki. Co więcej, w zespole gospodarzy brakowało Shane'a Richardsa. Również GTK nie mogło wystąpić w najsilniejszym zestawieniu. W obozie gliwiczan brakowało Jakuba Dłoniaka, który nadal odczuwał skutki wcześniejszego urazu. Mimo to, przyjezdni przed pierwszym gwizdkiem mogli czuć się faworytem, a ewentualna wygrana pozwoliłaby im przesunąć się na 10. lokatę. 

Spójnia rozpoczęła z animuszem. Po dwóch "trójkach" Huberta Pabiana i Marcina Dymały prowadziła 6:4. GTK było jednak cały czas bardzo blisko głównie za sprawą Mylesa Macka. Amerykański rozgrywający był w tym dniu bardzo dobrze dysponowany i gra w ataku gości opierała się głównie na nim. Filigranowy rozgrywający tylko w pierwszej kwarcie zdobył 14 punktów, a gdyby nie spudłował dwóch rzutów wolnych jego dorobek byłby jeszcze bardziej okazały. Kiedy w zdobywanie punktów włączyli się także pozostali zawodnicy gliwiczan, ich przewaga zaczęła w szybkim tempie rosnąć. Po kolejnych celnych rzutach zza łuku: Szymona Kiwilszy, Kacpra Radwańskiego i Piotra Robaka przewaga przyjezdnych wzrosła do ośmiu punktów (21:29). Ostatecznie po pierwszych 10 minutach gry zespół Pawła Turkiewicza miał siedem "oczek" w zapasie, po tym jak przytomną zbiórką popisał się Dawid Słupiński, a będąc faulowanym dołożył jeden punkt z linii rzutów wolnych.

Po wznowieniu gry pierwsze punkty zdobył Desmond Washington, który nieatakowany wszedł pod kosz, ale w kolejnych akcjach rozpędu nabrała Spójnia. Najpierw w pole trzech sekund wbił się Anthony Hickey i pomimo faulu zakończył akcję punktami, a następnie akcją 2+1 popisał się Norbertas Giga, który po błędzie w przekazaniu znalazł się sam na sam z koszem (28:32). Na całe szczęście dla gliwiczan w kolejnej akcji w obronie umiejętnie ustawił się Piotr Robak, a po przechwycie samotnie popędził na kosz. Stargardzianie nie dawali jednak za wygraną. Z dobrej strony pokazali się zawodnicy rezerwowi. Z dystansu przymierzył Marcel Wilczek, a dwie akcje umiejętnie wykończył Dawid Bręk i miejscowi wrócili na prowadzenie (35:34). Po chwili przewagę podwyższył kolejny zmiennik, Maciej Raczyński, który trafił zza linii 6,75 m. GTK w końcu jednak się przebudziło, a po przechwycie i łatwych punktach Washingtona na tablicy wyników pojawił się kolejny remis (38:38). Po chwili gliwiczanie po dwóch celnych rzutach wolnych Macka objęli prowadzenie, ale riposta zespołu Krzysztofa Koziorowicza była natychmiastowa. Mack spudłował prosty rzut spod kosza, a w kontrze zza łuku przymierzył Piotr Pamuła (43:40). Przyjezdni zdołali jeszcze doprowadzić do remisu przed przerwą po tym jak akcję wsadem skończył Damonte Dodd, a Mack dołożył jeden punkt z linii rzutów wolnych.

Po wznowieniu gry świetnie zaczęło GTK. Dobra defensywa i szybkie bieganie do ataku, gdzie piłka natychmiastowo trafiała do Dodda zaowocowała ośmioma punktami z rzędu amerykańskiego środkowego (43:51). Kiedy jednak zmęczony Dodd opuścił parkiet Spójnia zaczęła powoli odrabiać straty. "Trójkę" trafił Anthony Hickeya, a dwie skuteczne akcje przeprowadził Pamuła (54:58). Jeszcze bliżej byli stargardzianie po celnym rzucie zza łuku Wilczka, ale goście cały czas byli minimalnie lepsi za sprawą Washingtona, który w ostatniej akcji tej kwarty trafił z półdystansu (60:63). 

Ten sam zawodnik na początku czwartej kwarty trafił za trzy punkty (60:66). Straty próbował odrabiać Hickey, ale gliwiczanie umiejętnie utrzymywali przewagę. Trzy razy zza łuku trafił Mack i wszystko wskazywało na to, że gliwiczanie zdobędą komplet punktów (68:78). Do końca meczu pozostawało niespełna cztery minuty, ale szereg prostych błędów i niecelnych rzutów ze strony GTK pozwoliło rywalom złapać wiatr w żagle i doprowadzić do wyrównania. Bohaterem tego fragmentu spotkania był Giga, który zdobył siedem punktów, a kluczowy rzut doprowadzający do równowagi wykonał Hickey (78:78). Obie strony miały jeszcze szansę na zadanie decydującego ciosu, ale nikomu się to nie udało.

Na początku dogrywki gliwiczanie w końcu się przełamali, a punkty zdobył Dodd. "Trójką" odpowiedział Bręk, ale po drugiej stronie parkietu akcję 2+1 przeprowadził Washington (81:83). Do remisu doprowadził Hickey, który wykorzystał kontrę, a następnie popis dał Marcin Dymała, który najpierw skończył akcję po wejściu pod kosz, a następnie umiejętnie wymusił przewinienie i okazał się skuteczny na linii rzutów (87:83). Kropkę nad i postawił Hickey, a próby jakiejkolwiek zmiany rezultatu ze strony drużyny Pawła Turkiewicza nie przynosiły oczekiwanego skutku.

GTK kolejny mecz zagra 30 grudnia w Gliwicach, a rywalem będzie Anwil Włocławek. 

Spójnia Stargard - GTK Gliwice 89:83 po dogr. (23:30, 20:13, 17:20, 18:15, d. 11:5)

Spójnia: Hickey 18 (3x3), Dymała 9 (1x3), Pamuła 18 (2x3), Pabian 9 (1x3), Giga 15 (1x3) - Wilczek 8 (2x3), Bręk, 7 (1x3), Raczyński 3 (1x3), Madray 2, Fraś. Trener Krzysztof Koziorowicz

GTK: Mack 25 (4x3), LaChance 4, Radwański 8 (1x3), Kiwilsza 7 (1x3), Morgan 2 - Washington 15 (1x3), Dodd 14, Robak 5 (1x3), Słupiński 3, Piechowicz. Trener Paweł Turkiewicz

Biuro Prasowe GTK Gliwice


Kontakt z autorem: g.duda@nowiny.pl