Niedziela, 9 maja 2021

imieniny: Grzegorza, Bożydara, Karoliny

RSS

Derby bez happy endu. Puchar Polski pod znakiem zapytania

07.12.2020 08:51 | 0 komentarzy | kozz

GTK Gliwice miało niepowtarzalną szansę zapewnić sobie udział w Pucharze Polski, ale porażka w derbowym meczu z MKS-em Dąbrowa Górnicza znacznie skomplikowała sytuację. Goście prowadzili przez zdecydowaną większość spotkania, ale w pewnym momencie to zespół Matthiasa Zollnera przejął inicjatywę. Koszykarze Alessandro Magro zagrali jednak mądrzej w końcówce i wygrali czwarty mecz w sezonie.

Derby bez happy endu. Puchar Polski pod znakiem zapytania
fot. GTK Gliwice
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Spotkaniem derbowym z MKS-em Dąbrowa Górnicza GTK Gliwice kończyło pierwszą rundę rozgrywek. Od wyniku tego meczu mogło zależało, czy podopieczni Matthiasa Zollnera zagrają w turnieju finałowym Pucharu Polski. Oba zespoły nie mogły wystąpić w najsilniejszych składach, wśród gospodarzy brakowało Kacpra Radwańskiego, a wsród przyjezdnych: Vytenasa Cizeuskasa, Sachy Killeyi-Jonesa i MJ Rhetta. Ten ostatni zamienił Gliwice, na Dąbrowę Górniczą by załatać dziurę powstałą po poważnej kontuzji lidera MKS u, Killeyi-Jonesa. Jednak w Gliwicach nie mógł zagrać, bo jednym z punktów umowy pomiędzy zainteresowanymi było zastrzeżenie, że Rhett w pierwszym meczu przeciwko GTK nie wystąpi.

MKS, grający w Gliwicach już 13 mecz wyjazdowy w tym sezonie, od pierwszych minut mocno ruszył do ataku. W ofensywie dąbrowianie podejmowali szybkie decyzje i piłka po ich akcjach często trafiała do kosza. Po dwóch pierwszych "trójkach" Elijaha Wilsona i Michała Nowakowskiego goście prowadzili trzema punktami (3:6). GTK było blisko, bo skutecznie prezentował się Szymon Szewczyk, który najpierw trafił zza łuku, a potem wykończył akcję pod koszem po podaniu Joshuy Perkinsa (7:8). Przyjezdni szybko jednak odskoczyli, bo skuteczny był Milivoje Mijović, dla którego był to powrót do Gliwic, choć w innej roli i Lee Wilson. Po trafieniu z dystansu tego ostatniego (9:17) trener Matthias Zollner poprosił o przerwę na żądanie. Ta nie od razu przyniosła oczekiwany efekt, bo dobry fragment zaliczył Michał Nowakowski, który najpierw sam wykończył akcję, a następnie popisał się skuteczną dobitką (11:21). Sygnał do odrabiania strat dał w końcu Jordon Varnado, który oddał pierwszy rzut z gry i trafił zza linii 6,75 m. Dobrym wejściem pod kosz popisał się także Shannon Bogues, a przy jego kolejnej próbie czujny był Szewczyk, który dobił rzut kolegi (18:23).

GTK kontynuowało swoją pogoń po wznowieniu gry. Kolejne punkty Szewczyka spod kosza oraz przechwyt Daniela Gołębiowskiego i wykończenie kontry przez Terry'ego Hendersona, pozwoliły zredukować straty do trzech "oczek" (22:25). Dąbrowianie na więcej jednak nie pozwolili. Z dystansu przymierzył Andrzej Mazurczak, a potem kolejne dwie dobre akcje przeprowadził Mijović. Były zawodnik GTK najpierw dobrze zagrał pod koszem, a po chwili trafił "trójkę". Prowadzenie jeszcze podwyższył Mazurczak (24:35). Gospodarze ponownie próbowali wrócić do gry. Siłowo pod koszem zagrał Varnado, a Henderson "ukradł" kolejną piłkę i zdobył łatwe punkty. Kiedy dołożył do tego trafienie zza łuku było już tylko 31:35. MKS cały czas jednak utrzymywał się na prowadzeniu, bo Moore i Wilson indywidualnymi akcjami powiększali dorobek swojego zespołu. Po "trójce" tego ostatniego było 35:44, ale po kolejnej przerwie na żądanie Zollnera GTK zagrało ostatnią skuteczną akcję w tej połowie, po której punkty zdobył Perkins (37:44).

W drugiej połowie gliwiczanie od początku chcieli mocno postawić na Varnado. Silny skrzydłowy po zmianie krycia często zostawał ze słabszym rywalem i wykorzystując swoją siłę fizyczną mógł łatwo zdobywać punkty. MKS miał jednak też swojej atuty, a "trójka" Wilsona i wejście pod kosz Mazurczaka spowodowały, że przyjezdni cały czas utrzymywali się na prowadzeniu. Akcją 2+1 popisał się także Perkins, ale po drugiej stronie parkietu ponownie dał o sobie znać Mijović, który najpierw wykończył akcję pod koszem, a potem dobił niecelny rzut kolegi (44:53). Po dwójkowym zagraniu MKS-u, kiedy to Mazurczak idealnie obsłużył Marka Piechowicza - kolejnego byłego zawodnika GTK - było już 44:55 i trener Zollner poprosił o chwilę rozmowy ze swoimi zawodnikami. Przerwa podziałała mobilizująco na miejscowych. Swoje doświadczenie wykorzystał Szewczyk i po tym jak dobrze ustawił się w polu trzech sekund, po otrzymaniu piłki nie miał problemów z wykończeniem akcji. Swoją szybkość wykorzystał Bogues, a Gołębiowski w końcu się przełamał i po czterech niecelnych próbach z dystansu tym razem trafił (52:55). Niezdecydowanie przy zbiórce gliwiczan wykorzystał Moore i dobitką przełamał serię gospodarzy. W końcówce tej kwarty raz jeszcze dał znać o sobie Bogues, który faulowany przy próbie wejścia pod kosz wykorzystał dwa rzuty wolne.

Po wznowieniu gry MKS za sprawą Mazurczaka i Nowakowskiego cały czas utrzymywał się na prowadzeniu (56:61). Aż do momentu, kiedy raz jeszcze zza łuku przymierzył Gołębiowski, a Szewczyk kolejną dobitką doprowadził do wyrównania. Faulowany Gołębiowski wykorzystał dwa rzuty wolne i po raz pierwszy w tym meczu wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Gliwiczanie przy linii środkowej zastawili pułapkę na Patryka Wieczorka, a po jego stracie piłki, Henderson samotnie popędził na kosz (65:61). Dąbrowianie nie zamierzali się poddawać. Skutecznym wejściem pod kosz popisał się Wilson, a zza łuku trafił Nowakowski (67:66). GTK chwilę oddechu złapało po "trójce" Varnado, ale już w kolejnej akcji tym samym odpowiedział Moore. Kiedy Wilson umiejętnie wykończył swoje wejście goście wrócili na prowadzenie (70:71). Te od tego momentu zmieniało się praktycznie z każdą kolejną akcją. Po trafieniu zza linii 6,75 m Hendersona było 75:73 i w kolejnych akcjach żaden z zespołów nie potrafił powiększyć swojego dorobku. Sytuację próbował uspokoić trener Magro, który poprosił o przerwę na żądanie. Po niej punkty zdobył Wilson i doprowadził do remisu. GTK znów było bliżej zwycięstwo za sprawą Varnado, ale przy próbie agresywnego krycia przy wznowieniu gry faulem technicznym został ukarany Henderson za przekroczenie linii. Rzut wolny wykorzystał Mazurczak, a Mijović ograł Hendersona i wyprowadził przyjezdnych na prowadzenie (77:78). Po drugiej stronie parkietu Varnado spudłował, a faulowany Wilson trafił dwa rzuty wolne (77:80). Gliwiczanie próbowali doprowadzić do remisu, ale próba z dystansu Varnado okazał się niecelna. Faulowani zawodnicy dąbrowian nie mieli problemów z wykorzystywaniem rzutów wolnych i przypieczętowali swoje zwycięstwo w derbach.

GTK kolejny mecz zagra już w ramach rundy rewanżowej i będzie to spotkanie w Toruniu, które odbędzie się 11 grudnia.

GTK Gliwice - MKS Dąbrowa Górnicza 77:84 (18:23, 19:21, 17:13, 23:27)

GTK: Joshua Perkins 11, Terry Henderson 12 (2x3), Daniel Gołębiowski 10 (2x3), Jordon Varnado 19 (2x3), Szymon Szewczyk 17 (1x3) - Shannon Bogues 8, Łukasz Diduszko, Szymon Szymański. Trener Matthias Zollner.

MKS: Andrzej Mazurczak 12 (1x3), Lee Wilson 20 (4x3), Lee Moore 19 (1x3), Milivoje Mijović 17 (1x3), Michał Nowakowski 12 (2x3) - Marek Piechowicz 4, Konrad Dawdo, Michał Kroczak, Jakub Motylewski, Patryk Wieczorek. Trener Alessandro Magro.


Biuro Prasowe GTK Gliwice