Poniedziałek, 8 marca 2021

imieniny: Beaty, Wincentego, Jana

RSS

Jerzy Kwaśny: nowa Unia musi sięgnąć do starych czasów

19.12.2020 13:00 | 9 komentarzy | ma.w

Były piłkarz, trener i działacz raciborskiej Unii, z wykształcenia menadżer sportu, który przez ćwierć wieku kierował OSiR-em uważa, że zmiany personalne w klubie nic mu nie dadzą, jeśli nie będzie się pielęgnować tradycji i pamięci o tych, którzy go tworzyli.

Jerzy Kwaśny: nowa Unia musi sięgnąć do starych czasów
Jerzy Kwaśny.
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

– Jest pan autorem kilku książek o dziejach raciborskiej Unii. Wie pan niemal wszystko o jej przeszłości. Zgłosił się pan do Nowin z tezą, że nowa Unia – spółka miejska, nie pamięta o swych korzeniach. Dlaczego pan tak uważa?

– Unia to jest kawałek historii Raciborza. Ostatnio byłem na pogrzebie. Zmarł Józef Kolb, kiedyś bardzo znany piłkarz Unii Racibórz. Rozegrał w II lidze w jej barwach, w drugiej klasie rozgrywkowej w kraju, odpowiedniku dzisiejszego zaplecza ekstraklasy, aż 140 meczów. Nikt inny tego nie zrobił i już nie zrobi, bo tak wysoko Unia już przecież nie zagra. W ostatnią drogę odprowadziła go na cmentarzu garstka osób. Nie było nikogo z klubu. To boli, bo on tworzył ten klub. Jak umierali zapaśnicy – Henryk Delong czy Grzegorz Pieronkiewicz to były pogrzeby ze sztandarami klubowymi. Dlatego oceniam, że w tej nowej Unii nie pamięta się jej przeszłości, a ta jest przecież tak bogata.

– Powstała nowa struktura Unii, teraz to spółka miejska, z nowymi ludźmi u jej sterów. Może trzeba było zwrócić uwagę działaczom na to niedopatrzenie?

– Dlatego skontaktowałem się z Nowinami. Bo nie chodzi tylko o ten incydent, ale szersze spojrzenie na historię Unii. Współcześni niewiele o niej wiedzą, mimo dostępnych źródeł na ten temat. Ja część tej historii tworzyłem, a resztę dobrze poznałem. Sam miałem być kiedyś prezesem w Unii, jak już przeszedłem na emeryturę z OSiR. Nie przyjąłem wtedy propozycji prezydenta Mirosława Lenka, bo uznałem, że mój czas pełnienia kierowniczych funkcji po prostu się skończył.

– Co mógłby pan podpowiedzieć nowym władzom Unii Racibórz?

– Jeśli chcemy mieć w mieście wielki klub to ten klub musi mieć bazę, zaplecze, ale musi mieć także odpowiednie pieniądze, bo na samych dotacjach z miasta daleko taki projekt nie pojedzie. Dlatego nowy zarząd klubu musi określić kierunek tej odbudowy wielkości Unii. Dla przykładu taka umowa z Rakowem Częstochowa. Traktuje się nią z radością, ale na tym skorzysta przede wszystkim Raków, bo interes Raciborza jest na dalszym planie. Raków zabierze Unii to co ma lub będzie miała najlepsze – utalentowanych piłkarzy. W Raciborzu nie zobaczymy rezerwowych piłkarzy klubu z Ekstraklasy, bo nie stać Unii na nich ani finansowo, ani pod względem warunków w klubie.

– W Unii wskazują, że umowa z Rakowem to szansa, że młodzi unici mają szansę się przebić do profesjonalnego futbolu. Nie dostrzega pan tego?

– Dziś kto chce zabiera młodych zdolnych zawodników z małych klubów. Dlatego nie stworzymy już w Raciborzu wielkiego klubu, bo najlepsi zawsze stąd odejdą. Przecież mamy z ostatnich lat przykłady dobrze rokujących młodych ludzi. Wpierw Łukasz Zejdler grał w Cracovii, a teraz Mateusz Praszelik był w Legii, a gra w Śląsku. Ci piłkarze odchodzą z Raciborza, a Unia z tego nic nie ma. To się musi zmienić, jeśli chcemy korzystać na owocach szkolenia dzieci i młodzieży, klub musi się zabezpieczyć na takie okoliczności.

– Miasto chce pomóc klubowi jako swojej spółce. Wkrótce ma być realizowany duży remont stadionu przy ul. Srebrnej. To chyba istotny gest samorządu w kierunku klubu?

– Moim zdaniem to błędne myślenie to kierowanie milionów na Srebrną. Najlepszym stadionem na obecne potrzeby Unii jest ten należący teraz do PWSZ, obok SP15. Tamtejsze boisko ma najlepsze położenie w mieście, a nic wielkiego się tam nie dzieje od lat. To tam należy włożyć te miliony, które chce się przeznaczyć na stadion przy Srebrnej. Tam powinno powstać boisko ze sztuczną nawierzchnią i trybuny na 2000 osób, a w budyneczku przy bramie byłyby szatnie, biuro dla klubu, a może nawet mała kawiarenka. Jak kiedyś tam grywały rezerwy Unii, jeszcze za prezesa Trawińskiego, to tam przychodziło pełno ludzi. I teraz też by tam przychodzili, bo to jest obiekt w pobliżu tylu wielkich osiedli mieszkaniowych jak Katowicka, Pomnikowa czy Słowackiego. Ten stadionik by ożył. Według mnie to byłaby taka wędka dla klubu, pomogłaby w jego odrodzeniu. A Srebrna ma fatalne położenie, tam nawet normalnego parkingu nie ma.

Ludzie:

Jerzy Kwaśny

Jerzy Kwaśny

Były dyrektor Ośrodka Sportu i Rekreacji w Raciborzu