środa, 19 stycznia 2022

imieniny: Henryka, Mariusza, Erwina

RSS

Prezes Paruzel z Unii zaapelował do radnych opozycji by przestali go atakować

28.05.2021 11:15 | 14 komentarzy | ma.w

Kiedy radni zaczynają rozmawiać o nowej spółce miejskiej, emocje narastają i padają coraz mocniejsze słowa. Na majowym posiedzeniu rady miasta - gdzie analizowano kondycję Unii z raportu za 2020 rok - brylowali w tym nestorzy samorządu Stanisław Borowik i Henryk Mainusz. Anna Szukalska też ostro potraktowała prezydenta Polowego, mówiąc, że jest jej za niego wstyd.

Prezes Paruzel z Unii zaapelował do radnych opozycji by przestali go atakować
Kamil Paruzel - trzeci prezes Unii Racibórz odkąd stała się spółką miejską gościł na majowej sesji rady miasta
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Na majowej sesji radny Stanisław Borowik starał się rozwikłać zagadkę wędrujących dokumentów księgowych z Unii Racibórz. Próbował do nich dotrzeć w siedzibie spółki - stadionie przy ul. Srebrnej, ale tam prezes Kamil Paruzel poinformował go, że część dokumentacji znajduje się w radzie nadzorczej, a część u księgowej. - Mnie to zdziwiło, że tak przetrzymują - powiedział na sesji Borowik, który przyznał, że ma wątpliwości czy "papiery, o które pytał, w ogóle są".

Zielone światło od prezydenta

Borowik był też ciekaw czy prezes ma plan finansowy dla spółki miejskiej i dziwił się, dlaczego dokumentów księgowych nie dostał wynajęty przez Miasto audytor.

K. Paruzel wyjaśnił, że opóźnienie w przekazaniu dokumentów do audytora wynikało z konieczności aneksowania z nim umowy. - Same dokumenty są skompletowane. Czekam na zielone światło od prezydenta, żeby je przekazać - poinformował radnych na sesji prezes Unii.

Borowik nadal nie mógł wyjść ze zdumienia: pan prezydent ma dać światło? Nam pan prezydent mówi, że nic nie wie. Radny zastanawiał się głośno czy chodzi tu o nacisk polityczny, czy złą wolę.

Prezes Paruzel stanowczo zaprzeczył, jakoby miało tu chodzić o złą wolę. Dodał, że rozmawiał z audytorem i poinformował go o przyczynach opóźnień.

Sposób, w jaki radny Borowik przepytywał prezesa Unii, nie podobał się prezydentowi Dariuszowi Polowemu, który zauważył, że na sesji analizowane jest sprawozdanie spółki za 2020 rok, a radny pyta o inne rzeczy. - Pan prezes nie jest upoważniony do odpowiadania na pytania radnego Borowika - stwierdził włodarz.

S. Borowik zapowiedział, że sytuację sprawdzi u prawników niezależnych.

Tajemnica wojskowa czy państwowa?

Aura tajemniczości towarzysząca działaniom spółki miejskiej nie podoba się Henrykowi Mainuszowi. Nestor samorządu uważa, że skoro jedynym udziałowcem spółki są raciborscy podatnicy, to nie można na każde pytanie o jej działalność, o jej rozliczenia uciekać się do stwierdzeń, że kto nie jest uprawniony do informowania, że nie wolno mówić. - Czy to jakaś tajemnica państwowa, czy wojskowa? To już trzeci prezes. Jest jakaś kontynuacja pomiędzy nimi? Bo mówienie, że nie odpowiada się za poprzednika to bzdura totalna wręcz głupota. Zaczyna mnie to negatywnie nakręcać - grzmiał na sesji Mainusz. Podejrzewa, że to "jakiś hamulcowy zaciągnął ręczny, żeby nie ujawniać uchybień z tym tworem".

Mainusz zauważył, że w tym roku, w unieważnionym konkursie dotacyjnym spółka dostała "500 tysięcy złotych lekką ręką". - Nie ma takiego stowarzyszenia w mieście, żeby takie dotacje dostało. Mamy dać pieniądze i wara nam od tego co się w spółce dzieje? - dziwił się radny.

Mandat, od którego nikt się nie pozbiera

Mainusz mówił też, że w Unii ściąga się od rodziców haracz, pensje są tam do pozazdroszczenia, a w ogóle spółka to "cały dziwny twór". - Ile trzeba będzie jeszcze włożyć pieniędzy, żeby można było spytać co z ludzkim groszem się tam dzieje. Bo to strasznie duże pieniądze jak na raciborskie realia - ocenił były przewodniczący rady miasta.

Dla radnego "Razem" kontrola komisji rewizyjnej w spółce była zbyt łagodna. - Jak u kogoś jest w firmie porządek, to w segregatorze ma wszystko przygotowane. Inaczej w kontroli ZUS-u taki mandat dostaje, że się nie pozbiera - rzucił radny z Ocic.

My tu chcemy pomóc

Po wypowiedziach Borowika i Mainusza prezes Paruzel poprosił resztę radnych, aby go nie atakować. - To utrudnia mi pracę. Mnie będzie można oceniać pod koniec roku - zapowiedział Kamil Paruzel.

Członek komisji rewizyjnej Stanisław Borowik zapewniał Paruzela, że radni chcą mu pomóc i ustrzec przed konsekwencjami prawnymi. - Ten mechanizm w spółce jest zły. Musimy dojść do prawdy, żeby pana nie wpuścili znowu w krzaki - apelował do prezesa.

Piotr Klima wytknął szefowi spółki miejskiej, że ten dopiero się uczy prezesowania, a przy zarobkach 8 tys. zł miesięcznie tak nie można. - To nie są praktyki studenckie, tu nie uczy się zawodu. To są ciężkie pieniądze. Idziemy w dół z tą spółką, a pan nawet SOS nie wysyła - zarzucił Paruzelowi P. Klima.