Czwartek, 28 października 2021

imieniny: Szymona, Tadeusza, Judy

RSS

Koniec raciborskiego skejtaprku jest bliski. Eksperci radzą stawiać nowy, betonowy

12.08.2021 16:29 | 0 komentarzy | ma.w

Wykonany z drewna obiekt przy Zamkowej w Raciborzu zestarzał się i w ocenie członków grupy Extreme City, gdzie uczy się technik jazdy na desce, rolkach oraz hulajnodze, najlepsze lata ma już za sobą. Widzą oni potrzebę modernizacji obiektu, bo chętnych do uprawiania sportów ekstremalnych w Raciborzu nie brakuje.

Koniec raciborskiego skejtaprku jest bliski. Eksperci radzą stawiać nowy, betonowy
Warsztaty Extreme City w Raciborzu zorganizowane 12 sierpnia 2021 roku na skejparku OSiR
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Materiał wideo:

W okresie wakacyjnym instruktorzy z Extreme City przyjeżdżają co dwa tygodnie na obiekt OSiR, żeby spotkać się na zajęciach z dziećmi i młodzieżą z Raciborza. Rozmawialiśmy z nimi 12 sierpnia, gdy zaczęło się spotkanie z grupą początkującą.

Zajęcia są adresowane także do średniozaawansowanych i zaawansowanych użytkowników rolek, deskorolek i hulajnóg. Przez trzy godziny instruktorzy udzielają wskazówek, prezentują sposoby jazdy i triki do naśladowania. Wszystko rozpoczyna się wspólną rozgrzewką.

Deskorolka z bogatą historią

Damian Chrobot to instruktor z 9-letnim stażem na deskorolce. - Napatrzyłem się na to, co kto potrafi. Widzę, że hulajnoga robi furorę od 3 lat. To nowy sport, dzieciaków nim zainteresowanych przybywa. Myślę, że przyciąga ich to, że hulajnoga jest łatwa w początkowej fazie obcowania z nią. Deskorolka ma już bogatą historię, bo moda na nią przypadała na lata 90. Widać, że skończyło się zainteresowanie rowerami BMX, a kiedyś było tego sporo. Rolki są popularne, bo łączą całe rodziny - mówił nam Chrobot.

Pytaliśmy go, jak niebezpieczne jest uprawianie aktywności sportowych z wykorzystaniem m.in. skejtparku. - Ja akurat nie miałem nigdy kontuzji na deskorolce. Przydarzyła mi się taka na snowboardzie. Dlatego podkreślamy, jak ważny jest kask i ochraniacze. Czasem się zdarzy, że dziecko sobie coś zrobi w takiej zabawie, ale na naszych warsztatach na szczęście nigdy nie doszło do niczego naprawdę poważnego. Dzieciaki ogarniają ten sport. Młodszych uczestników warsztatów nie rzucamy na głęboką wodę, żeby nie zrobili sobie czegoś niepożądanego. Dostosowujemy poziom zajęć do ich umiejętności, a do ekstremalnego poziomu dochodzi się z nami powolutku - wyjaśnił Damian Chrobot.

Żeby zapewnić bezpieczeństwo uczestnikom, dzieli się ich na zajęciach z Extreme City na 3 grupy. - Początkujący, po naszych zajęciach, może szybko przeskoczyć do grupy średniozaawansowanej, o ile będzie się stosował do naszych wskazówek i dwa tygodnie ćwiczył do następnych zajęć. Zaczynamy od podstaw i zmierzamy do coraz bardziej zaawansowanych trików. Myślę, że to jest bardzo fajna forma spędzenia wakacyjnego czasu dla obu stron - instruktorów i uczestników - ocenił instruktor.

Drewno niszczeje i przegrywa z betonem

Zdaniem członka grupy Extreme City skejtparków powinno być w mieście wielkości Raciborza więcej niż jeden. - Mieszkam w Zagłębiu Dąbrowskim i u nas w każdym z miast i miasteczek jest co najmniej jeden skejtpark. W niektórych miejscach jest ich więcej. Powstają nowe, coraz lepsze obiekty - opowiadał Chrobot. W Raciborzu jest drewniany skejtpark, a od tej technologii już się odchodzi. - Drewno szybko się niszczy. Betonowy obiekt jest trwalszy. Wcześniej niż tu przyjeżdżaliśmy, to zdarzało się, że były dziury, gwoździe wychodziły, a tak nie można, bo robi się niebezpiecznie i jazda może się źle skończyć. Inwestycję w nowy skejtpark z betonu uważam za bardzo potrzebną w tym mieście - podsumował D. Chrobot.

Warsztaty to wartość dodana

Podeszliśmy z mikrofonem Nowin do uczestników warsztatów. Pani Kinga przyszła nań z córką Kają. To sześciolatka, która jeździ z mamą. - Córkę zaciekawiło, co ja robię na rolkach i zaczęła sama jeździć. To dobra i zdrowa forma spędzania wolnego czasu. Owszem, kontuzje mogą się zdarzyć, ale jest pod moją opieką. Tu na warsztatach są specjaliści i tego co córka się nauczy, ja później uczę się od niej - uśmiechała się pani Kinga.

Raciborzanin Marcin jeździ na deskorolce od roku. Uważa, że osiągnął poziom średniozaawansowany. Przyznaje, że bywa już nieco ekstremalnie. - To nie jest tak łatwo jak z hulajnogą, przecież nie ma kierownicy, żeby pokierować deską. Poznaję nowe triki. Wiem, że będę to kontynuował. Podoba mi się, że jest możliwość nauki w trakcie warsztatów, bo to bardzo pomocne, jak ktoś na żywo pokaże, z bliska - podkreślał rozmówca. Dostrzega potrzebę odnowienia skejtparku w OSiR. - Przydałby się tu nowy, widać już dziury. Fajnym rozwiązaniem jest przenoszenie elementów do jazdy w różne miejsca miasta. Więcej osób może skorzystać, może to ich zachęcić do tej aktywności - powiedział nam Marcin.

Alicja jeździ na rolkach od kilku lat. Uważa, że to wciągający sport, choć bywa niebezpieczny. - Kask jest obowiązkowy, a ochraniacze też przydatne, bo można zrobić sobie niemałą krzywdę. Zaczęłam jeździć, jak miała 6 lat i jeżdżę do dziś. Na normalnych rolkach to nie to samo, bo niektórych trików się na nich nie zrobi. Trzeba zainwestować w lepsze, jeśli chce się jeździć na poważnie - uważa Alicja.