Wtorek, 16 lipca 2019

imieniny: Mariki, Benity, Dzierżysława

RSS

Minorowe nastroje na ulicy Sportowej

10.11.2013 21:59 | 6 komentarzy | art

 

Smutne zakończenie piłkarskiej jesieni na stadionie w Rogowie. W padających strugach deszczu, przy garstce kibiców Przyszłość Rogów uległa 0:2 Rekordowi Bielsko-Biała. To najmniejszy wymiar kary, bo bramek goście mogli strzelić znacznie więcej.

 

Minorowe nastroje na ulicy Sportowej
Szymon Cichecki (przy piłce) starał się jak mógł, ale wespół z kolegami musiał uznać wyższość rywali
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

 

To co najważniejsze i najciekawsze wydarzyło się w pierwszej połowie meczu. Już w 1. minucie goście przeprowadzili groźny atak, ale na posterunku był Piotr Paś, który pewnie wyłapał uderzenie Mieczysława Sikory. Minutę później goście przeprowadzili kolejny groźny atak, tym razem zawodnik Rekordu główkował nad bramką. Od początku rogowianie byli więc w sporych opałach, a w 6. minucie nie było już odwołania. Szymon Popiela na prawej stronie dał się przepchnąć rywalowi. Zawodnik gości próbował uderzać na bramkę. Wyszło z tego doskonałe podanie do nieobstawionego Krzysztofa Koczura, który z bliska nie miał problemów z ulokowaniem piłki w bramce. W kolejnych minutach przewaga gości stale rosła, a Paś miał pełne ręce roboty - co najmniej trzy razy ratował swoją drużynę w groźnych sytuacjach. W 34. minucie popełnił jednak błąd. Bartosz Woźniak uderzał z dystansu i wydawało się, że bramkarz Przyszłości nie będzie miał problemów ze złapaniem lecącej wprost na niego piłki. Mokra futbolówka wypadła jednak z rąk Pasia i … tuż przy słupku wyszła na rzut rożny. Po dośrodkowania na bramkę główkował wspomniany Woźniak. Piłka minęła bramkarza, wydawało się, że wyręczy go stojący przy dłuższym słupku Popiela. Ten jednak nie opanował piłki i skierował ją do własnej bramki. W 40. minucie powinno być 3:0. Goście po raz kolejny w tym meczu łatwo poradzili sobie z defensywą Przyszłości i gdyby Dawid Ogrocki zachował więcej zimnej krwi to Paś niechybnie wyciągałby piłkę z bramki. W odpowiedzi swoją szansę miał Robert Żbikowski. Jego strzał był jednak zbyt słaby by sprawić problem bramkarzowi. W tym miejscu należy dodać, że był to pierwszy celny strzał na bramkę Rekordu. A działo się to w 45. minucie.

Na początku drugiej połowy Rekord znów zaczął groźnie atakować, ale z upływem czasu emocji było znacznie mniej. Goście pilnowali wyniku, zaś Przyszłość długo nie miała pomysłu na rozmontowanie zasieków obronnych rywala. W końcu jednak dwukrotnie do dogodnych sytuacji doszedł Kamil Benauer. Za pierwszym razem minimalnie spudłował, posyłając piłkę tuż obok słupka. Za drugim razem, w 85. minucie po ładnej zespołowej akcji jego próbę z bliska obronił bramkarz. Była to najgroźniejsza okazja Przyszłości

Nastroje w Rogowie po czwartej z rzędu porażce są dość podłe. Wiele o sytuacji w klubie mówi zdarzenie z końcówki meczu. Kiedy jeden z kibiców wyraził głośno niezadowolenie z zagrania jednego z piłkarzy gospodarzy, od kapitana drużyny Roberta Żbikowskiego usłyszał ironiczne: „Przyjdą lepsi”. I trudno przypuszczać by była to zapowiedź rychłych wzmocnień.

 

(art)

 

Przyszłość RogówRekord Bielsko-Biała 0:2

Bramki: Koczur (6.), Woźniak (34.)

 

Skład Przyszłości: Paś, Radosław Żbikowski (46. Pancer), Bober, Janik, Popiela, Benauer, Kolisz, Cichecki, Glenc (77. Suchanek), Kucharski, Robert Żbikowski (77. Kołek)