środa, 18 września 2019

imieniny: Stefanii, Irmy, Stanisława

RSS

1772 kilometrów zamiast 777 czyli jak Gołkowice wylądowały w II grupie "okręgówki"

16.07.2014 14:14 | 18 komentarzy | art

„Głupią decyzją” nazwano na oficjalnej stronie internetowej klubu KS 27 Gołkowice decyzję Śląskiego Związku Piłki Nożnej w Katowicach o tym, że drużyna ta została przydzielona nie do grupy III, a do grupy II klasy okręgowej.

 

1772 kilometrów zamiast 777 czyli jak Gołkowice wylądowały w II grupie "okręgówki"
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Gołkowice w zeszłym sezonie występowały właśnie w grupie III. Taki był logiczny efekt przynależności terytorialnej Gołkowic, które są najbardziej na południe usytuowaną miejscowością w powiecie wodzisławskim, posiadającą drużynę na szczeblu klasy okręgowej. A drużyny z naszego powiatu lokowane są właśnie w grupie III. Dlatego nie trudno dziwić się najpierw zdziwieniu, a następnie oburzeniu działaczy z Gołkowic na decyzję ŚZPN, który przydzielił tę drużynę do grupy II. Razem z drużynami z Zabrza, Rudy Śląskiej, Sosnowca, a nie ze Skrzyszowa, Czyżowic czy Marklowic. Jak wyliczyli w Gołkowicach, w ciągu sezonu przejeżdżą na wyjazdy w obie strony 1772 km, najdalej do Toszku - 72 km w jedną stronę. Podczas gdy, występując w grupie III byłoby to 777 km, z najdalszym wyjazdem do Raciborza, liczącym 35 km w jedną stronę. To oznacza znacznie większe koszty z tytułu organizacji wyjazdów, brak wsparcia własnych kibiców, którzy nie będą tak chętnie jeździć na wyjazdowe spotkania własnej drużyny i straty z tytułu braku wpływów do budżetu klubu z tytułu biletów zakupionych przez kibiców przyjezdnych. - Takimi decyzjami niszczy się kluby. Naszego klubu nie stać na takie wyjazdy – czytamy na klubowej stronie. Dlatego klub odwołał się do ŚZPN, licząc na przywrócenie do grupy III. O wsparcie poprosił też działaczy gminy Godów.

 

Co roku problem

Pytany przez nas o sprawę Teodor Wawoczny, przewodniczący Wydziału Gier ŚZPN odpowiada, że decyzja została podjęta przez zarząd Związku. - Mój wydział przygotował propozycję podziału grup. Nie będę dyskutował o tym jaka to była propozycja. Niczego to nie zmieni – mówi stanowczo Wawoczny. Po chwili bardziej pojednawczo przyznaje, że co roku jest problem i ktoś musi się przenieść do grupy II. - Tak było np. z Rymerem. Teraz trafiło na Gołkowice. Nie wyobrażam sobie, by za rok również miały one grać w grupie II. Będzie to znów inna drużyna i pewnie znów będzie lament. To efekt tego, że drużyn z podokręgów Rybnik i Racibórz jest najwięcej w klasie okręgowej. Jedynym rozwiązaniem byłoby zwiększenie liczby grup do sześciu. Przedstawiłem taki pomysł, ale o jego realizacji nie może decydować zarząd, a walne zebranie członków – mówi Wawoczny.

 

Kto wprowadzał w błąd?

Znająca kulisy sprawy osoba, która pragnie zachować anonimowość twierdzi, że pierwotnie zgodnie z propozycją Wydziału Gier do grupy II miała zostać przeniesiona drużyna z Nędzy. Ta uniknęła jednak losu Gołkowic, bo na wniosek działaczy Nędzy w ŚZPN interweniował Stefan Ekiert, przewodniczący Podokręgu Racibórz. - Wnioskowałem, że skoro z naszego podokręgu ma do grupy II zostać przeniesiona jedna drużyna (Buk Rudy – który uzyskał awans z raciborskiej A-klasy) to niech drugą drużyną będzie ekipa z podokręgu Rybnik, a nie znów z Raciborza – odpowiada pytany przez nas o sprawę Ekiert. Interwencja okazała się skuteczna. Głos w sprawie zabrał również Podokręg Rybnik, który w piśmie do ŚZPN twierdzi, że członkowie zarządu podejmujący decyzję o przeniesieniu Gołkowic do grupy II zostali wprowadzeni w błąd. - „Odrębną sprawą pozostaje fakt, że osoba zgłaszająca wniosek zakwalifikowania drużyny Gołkowic do II grupy, zamiast gry w grupie III – twierdząc, że sprawa została uzgodniona z klubem, była nieprawdziwa - tym samym członkowie Zarządu zostali wprowadzeni w błąd.” - czytamy w piśmie Podokręgu Rybnik do prezesa ŚZPN.

Nasz informator twierdzi, że sprawą Gołkowic ma zająć się Prezydium ŚZPN, które obradować będzie 18 lipca., co zresztą potwierdza Ekiert. Być może podejmie ono korzystną dla Gołkowic decyzję. Do sprawy będziemy wracać.

 

Artur Marcisz