Poniedziałek, 14 października 2019

imieniny: Alana, Kaliksta, Fortunaty

RSS

Wiktoria Czyżewska: Sędziowanie to moja pasja

07.12.2014 12:59 | 22 komentarze | kozz

– Piłka nożna w wykonaniu kobiet rozwija się z każdym rokiem. Coraz częściej na boisku można dostrzec także panie z gwizdkiem. Do kadry sędziów podokręgu Racibórz w trwającym roku dołączyła niespełna 18-letnia Wiktoria Czyżewska z którą rozmawiał Maciej Kozina.

Wiktoria Czyżewska: Sędziowanie to moja pasja
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

– Z pewnością często się spotykasz z pytaniem, skąd w Twoim życiu wzięła się piłka nożna. Jak odpowiadasz?

– Zainteresowanie piłką nożną wzięło się od taty. Zabierał mnie ze sobą na mecze piłkarskie jak RTP Unia Racibórz grała w Ekstralidze. Tam poznałam Darię Antończyk, bramkarkę tego klubu, która zachęciła mnie do zapisania się na treningi piłki nożnej i tak już dalej samo się potoczyło. Chciałam wiele razy zrezygnować, ale piłka nożna to uzależnienie, z którego nie wyszłam do dziś.

– Co takiego spodobało ci się w piłce nożnej? To jest typowo męska gra...

– Przede wszystkim, że jest to sport niby tylko dla mężczyzn. Kobiety też jednak potrafią i na treningu Unii widziałam jak dziewczyny grają, to nie było jakiejś wielkiej przepaści między dziewczyną, a chłopakiem. Wtedy grałyśmy jeszcze z trampkarzami w rozgrywkach podokręgu Racibórz. Jest to trudny sport i to najbardziej mnie kręciło.

– Na jakiej pozycji zaczynałaś grę i jak przez kolejne lata wyglądała Twoja przygoda w klubach piłkarskich?

– Zaczynałam od ataku, bo najsłabszego dawali do przodu, a teraz gram na lewej obronie. Najpierw grałam w Unii Racibórz, później, gdy przystąpiła do rozgrywek pierwszoligowych, przeszłam do trzecioligowego Gamowa, bo nie miałam odpowiedniego wieku, żeby grać w RTP. Później znalazłam się w Rolniku Głogówek i tam trafiłam do reprezentacji województwa opolskiego. A obecnie gram w Chemiku Kędzierzyn-Koźle w trzeciej lidze, gdzie walczymy o awans.

– Z piłkarstwa przeszłaś do sędziowania. Skąd właśnie taki pomysł?

– Jeszcze jako dziecko patrzyłam na tych panów co inaczej są ubrani niż piłkarze i spodobało mi się to, że oni są tacy ważni na boisku i „dyrygują” tymi zawodnikami. To do nich należy ostateczne słowo i robiło to na mnie wrażenie.

– Czyli lubisz rządzić?

– No tak, jak każda kobieta (śmiech).

– Jak dowiedziałaś się o kursie sędziowskim?

– Koleżanki z drużyny powiedziały mi, że jest taki kurs i się na niego wybierają. One jednak wykruszyły się na pierwszym spotkaniu, a ja zostałam, mimo że mnie trochę próbowały zniechęcić. „To będzie za trudne dla Ciebie, zostaw to, sto pytań itd” – mówiły. Kolega z klasy był jeszcze ze mną na tym kursie i tak razem chodziliśmy. Spodobało mi się i po zdaniu egzaminów zostałam sędzią.

– Czy coś ci sprawiło problem w trakcie kursu?

– Raczej nie. Nikt nie umiał mnie zniechęcić. Chciałam coś osiągnąć i pokazać, że dam radę. To, że jestem kobietą nie znaczy, że jestem słabsza. Lubiłam słuchać jakie przepisy w jakich sytuacjach obowiązują. Dowiedziałam się sporo nowych rzeczy i koleżankom z drużyny mogłam powiedzieć co możemy stosować w trakcie meczu, więc kursy miały przełożenie na mecze w mojej drużynie.

– Jak wyglądał twój debiut sędziowski?

– Był to mecz A klasy w Kuźni Raciborskiej z Krzyżkowicami w rundzie wiosennej minionego sezonu. Sędziowałam na linii, a sędziowałam z Dariuszem Podlaskiem i Benedyktem Gomułką.

– Był stres przed pierwszym meczem?

– Straszny! Niby wszystko chciałam wziąć na luzie, ale jak przyszedł moment debiutu, spakowałam torbę i przyjechał po mnie pan Darek to pojawił się stres. Zobaczyłam jeszcze na trybunach jednego kolegę ze szkoły to już w ogóle stres się spotęgował.

– W regionie najbardziej znaną sędzią piłkarską jest Magdalena Figura ze Świerklan. Czy uważasz ją za wzór do naśladowania?

– Chciałbym iść w jej ślady, bo jest sędzią międzynarodową. Pokazuje na boisku, że jest ważna i stanowcza. To, że jest kobietą wcale nie znaczy, że nie może ukarać piłkarza kartką.

– Sędziowałaś już zawody męskie jak i kobiece, które są łatwiejsze do prowadzenia?

– Wiadomo, że trudniej sędziuje się męskie zawody. Piłka kobieca jest wolniejsza. Sędziowałam na razie tylko trzecią ligę kobiet i muszę przyznać, że się nudziłam na tych meczach.

– Jak odbiera cię najbliższe towarzystwo kolegów i koleżanek jako „dziewczynę z gwizdkiem”? Póki co gwizdka używałaś tylko na orlikach, ale w perspektywie gwizdek częściej będzie brzmiał.

– Koleżanki są pod wrażeniem, że podjęłam się takiego zadania. Z piłkarkami prywatnie mam o czym pogadać, a chłopcy czekają aż posędziuję im mecz.

– Na lokalnych rozgrywkach często można się spotkać z niecenzuralnym słownictwem rzucanym z trybun. Czy miałaś już takie przypadki?

– Niestety wiele razy. Nie będę mówiła gdzie i co dokładnie, ale zdarzają się także mecze, w których jest świetna atmosfera, można usłyszeć dobre słowo. Niezależnie od zachowań kibiców nie przejmuję się.

– Kibice, piłkarze... zapraszają na kawę?

– Zdarza się, zapraszają i na facebooku piszą (śmiech).

– Co sądzisz o piłce kobiecej?

– Piłka nożna w wykonaniu kobiet jest z roku na rok coraz lepsza. Jeszcze nie tak dawno Unia Racibórz robiła mistrza Polski i nikt w ogólnopolskich mediach o tym nie mówił, a teraz gdy mistrzem jest Medyk Konin, to co chwilę coś słychać.

– Co sprawia ci większą frajdę, granie w piłkę czy też sędziowanie?

– Zarówno piłkarstwo jak i sędziowanie jest fajne, ale więcej frajdy sprawia mi sędziowanie. Jeżeli z czegoś musiałabym zrezygnować to raczej z grania. Bardzo lubię sędziować mecze, mimo że jest to trudniejsze niż granie. Tutaj cały czas trzeba myśleć, żeby nie popełnić żadnego błędu. W piłce mój błąd może poprawić ewentualnie koleżanka z drużyny.

– Masz mecz który najmilej wspominasz?

– Raszczyce grały bodajże z Siedliskami. To była wtedy B klasa. Wynik na boisku chyba 14:0. Najbardziej podobali mi się kibice, zawodnicy i prezesi. Była doskonała atmosfera, a  pogoda dopisywała.

– Od listopada zaczęłaś sędziować futsal w Halowej Lidze Piłki Nożnej w Raciborzu. Są inne zasady, szybsza gra. Czy sprawia ci to trudność?

– Bardziej podoba mi się sędziowanie w hali. Wymaga mniejszego wysiłku fizycznego, jest ciepło, pogoda nie przeszkadza w sędziowaniu. Są inne przepisy, ale wszystko można się nauczyć. Gra jest dużo szybsza, więc musi być też szybsza reakcja. Mam za sobą debiut i uważam, że nie miałam powodu do niezadowolenia.

– Czy granie w piłkę i sędziowanie przeszkadza ci w nauce i codziennych obowiązkach?

– Trzeba jeździć na treningi lub też poczytać trochę przepisów. Nie jestem jeszcze w klasie maturalnej, także póki co daję radę. Mam nadzieję, że matura nie przeszkodzi mi w realizowaniu się w swojej pasji. Wydaje mi się, że z jednego będę musiała zrezygnować, bo może być problem z pogodzeniem wszystkiego.

– Jak zachęciłabyś koleżanki, by zostały sędzimi piłkarskimi?

– Hmm, to trudne pytanie. Mam koleżanki, które grają w wyższych ligach, a reszta nie interesuje się piłką nożną. To musi być pasja, żeby zostać sędzią. Trzeba tym żyć i interesować się, aby podążać drogą, którą sobie wybrałam.

– W czym się czujesz lepiej? Uniform sportowy czy też typowo kobiecy?

– Każda okazja wymaga innego ubioru. Tak więc czuję się dobrze w sukience, ale równie dobrze czuję się w stroju sędziowskim czy też piłkarskim.

– Jakie jest twoje największe marzenie związane z piłkarstwem, bądź też sędziowaniem?

– Jeżeli chodzi o piłkarstwo to awans do drugiej ligi, może gdzieś wyżej. Bardziej skupiam się na sędziowaniu. chciałabym zdać maturę i iść w kierunku sędziego międzynarodowego. Piąć się coraz wyżej, bo chciałabym się związać z tym na dłuższe lata. Nie traktuje tego jako chwilowej przygody.

– Masz z pewnością swoich idoli. Piłkarze, piłkarki, sędziowie, kluby...

– Oczywiście, że mam. Wśród piłkarzy króluje u mnie Portugalczyk Cristiano Ronaldo. Z piłkarek lubię Brazylijskę Martę, Amerykankę Hope Solo, Alex Morgan. Na krajowym podwórku kibicuję Ewelinie Kamczyk i Dżesice Jaszek. Ulubionych sędziów nie mam, aczkolwiek interesuję się tym co dzieje się na boiskach. Oglądając mecz nie zwracam uwagi tylko na to czy padł gol, ale bacznie przyglądam się popełnianym błędom, niedopatrzeniom, żeby tylko się bardziej podszkolić. Jeżeli chodzi o kluby to Real Madryt i Ruch Chorzów.

– Poza graniem w piłkę i sędziowaniem, masz jeszcze jakieś hobby?

– Lubię czytać książki, słuchać muzyki, wyskoczyć na imprezę. Jak każda nastolatka.