Poniedziałek, 23 września 2019

imieniny: Bogusława, Tekli, Liberta

RSS

Unia Turza przegrała ze Stalą Brzeg. Sporo pretensji do sędziego

18.04.2018 23:06 | 0 komentarzy | art

Unia Turza Śl. przegrała 2:3 zaległe spotkanie XIX kolejki ze Stalą Brzeg, które rozegrane zostało w środę 18 kwietnia. Bramki dla Unii zdobyli Dawid Hanzel i Sławomir Musiolik. Dla gości trafili Marcin Nowacki i dwukrotnie Damian Celuch.

Unia Turza przegrała ze Stalą Brzeg. Sporo pretensji do sędziego
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Rozochoceni sobotnim zwycięstwem nad Falubazem Zieloną Górą gospodarze liczyli na punktową zdobycz również w meczu ze Stalą Brzeg, która choć aspiruje do walki o najwyższą lokatę, to wiosną jak do tej pory nie zachwycała. W ostatnich trzech rozegranych spotkaniach zdobyła tylko jeden punkt. 

Miejscowi rozpoczęli mecz ze sporym animuszem i już w 3. minucie gola powinien zdobyć Dariusz Pawlusiński, który po centrze z końcowej linii boiska uderzył tuż obok słupka. Stal prowadzona przez, doskonale znanego kibicom z występów w Odrze Wodzisław, Marcina Nowackiego szybko jednak opanowała sytuację. Jej dynamiczne akcje sprawiały sporo kłopotów turskiej defensywie. Jedna z nich zakończyła się rzutem karnym po tym jak sędzia zawodów Daniel Kruczyński, dopatrzył sie faulu Marcina Zarychty. Na nic zdały się protesty miejscowych, że przewinienie wydawało się mocno wątpliwe. Nowacki uderzył nie do obrony i od 15. minuty goście prowadzili. - Wydaje się, że ten karny to była zbyt pochopna decyzja arbitra. Który to już karny dla Stali? 7, 8 czy 9? To daje do myślenia - nie krył zdenerwowania po meczu Józef Dankowski, trener Unii. Uwag do pracy arbitra Dankowski miał więcej. Choćby o sytuację z drugiej połowy, kiedy zawodnik Stali ewidentnie zagrał ręką w polu karnym, a gwizdek sędziego milczał.

Unia przegrywała już wtedy 0:2, bo w 45. minucie goście wyprowadzili zabójczą kontrę, po tym jak piłkę na połowie Stali dał sobie odebrać Dariusz Pawlusiński (który reklamował przy tym faul i nikt nie dałby sobie ręki uciąć za to, że "Plastik" rzeczywiście nie był faulowany). Futbolówka trafiła przed pole karne do Nowackiego, a ten fenomenalnym prostopadłym podaniem przypomniał kibicom, że onegdaj był zaliczany do czołówki rozgrywających w polskiej ekstraklasie. Piłka powędrowała do jego kolegi z zespołu, który spod linii końcowej dograł na przysłowiowy nos Damianowi Celuchowi, a ten z bliska dopełnił formalności. 

Bramka do szatni mogła podłamać miejscowych, tym bardziej, że nie zasłużyli na jej stratę. Unia prezentowała się w pierwszej połowie całkiem przyzwoicie, a co najmniej dwie jej akcje mogły zakończyć się golem. Najpierw Marek Gładkowski kapitalnie ograł na skrzydle rywala, ale popsuł podanie do pozostawionego bez opieki Dawida Hanzla, któremu zagrał za plecy. Swoją szansę miał też aktywny Sławomir Musiolik, który indywidualną akcję przed polem karnym zakończył minimalnie niecelnym uderzeniem. 

Po zmianie stron gra Unii przez długi okres nie wyglądała zbyt dobrze. Poza wspomnianą kontrowersyjną sytuacją z zagraniem ręką przez zawodnika Stali, Unia w pierwszej fazie tej części gry tylko raz zagroziła poważnie bramce Amina Stitou, kiedy potężne uderzenie "Plastika" zatrzymało się na poprzeczce bramki gości. Unia próbowała, Stal czychała na kontry. Jedna z nich w 77. minucie, po błędzie Unii przy wyprowadzeniu piłki z własnej połowy, zakończyła się drugi trafieniem Celucha i wydawało się, że definitywnie jest po zawodach. 

Okazało się jednak, że nie był to koniec emocji. W 83. minucie na prawej stronie pola karnego piłkę otrzymał Piotr Trąd. Przez nikogo nieatakowany przewrócił się na futbolówce i zgubił ją na rzecz rywala. Młodzian do wpadki podszedł jednak ambitnie, odzyskał straconą piłkę, czym zaskoczył defensywę Stali i spod linii końcowej podał tak, że pozostawiony bez opieki Hanzel musiał trafić. Wydawało się, że to jedyne na co było stać Unię. Tymczasem w doliczonym czasie gry, na szalony atak zdecydował się Musiolik, który w swoim stylu kiwnął na lewej flance rywala, pognał do linii końcowej i z niemal zerowego kąta huknął tak, że Stitou wpadł z piłką do bramki. 

To jednak było na tyle, bo chwię później sędzia odgwizdał koniec meczu i porażka Unii stała się faktem. 

Unia Turza Śl. - Stal Brzeg 2:3

Bramki: Hanzel (83.), Musiolik (90.+3.) - Nowacki (15.), Celuch (45.), (77.)

Unia: Paś, Glenc, Lalko, Kuczok, Zarychta, Pawlusiński Dawid (25. Trąd), Pawlusiński Dariusz, Kostecki (71. Polak), Musiolik, Gładkowski, Hanzel. Trener Józef Dankowski. 

Stal: Stitou, Maj, Cieślik, Zalewski, Nowacki, Pożarycki, Gajda (86. Kolanko), Celuch, Bronisławski (71. Lipiński), Sikorski, Jurek. Trener: Krystian Pikaus.