Piątek, 27 listopada 2020

imieniny: Waleriana, Wirgiliusza, Ody

RSS

Epidemia na Śląsku:

ROW 1964 Rybnik wygrał piłkarską wojnę [ZDJĘCIA, KOMENTARZE]

06.05.2017 23:36 | 0 komentarzy | pm

Bardzo cenne trzy punkty wywalczyli rybniccy piłkarze.

ROW 1964 Rybnik wygrał piłkarską wojnę [ZDJĘCIA, KOMENTARZE]
Fot. Michał Gołda
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

ROW Rybnik, który walczy o utrzymanie w II lidze, w ubiegłym tygodniu odniósł bezcenne zwycięstwo w Poznaniu. Te trzy punkty nabierały jednak podwójnego znaczenia, tylko w przypadku jeżeli podopieczni Piotr Piekarczyka pokonaliby w kolejnym meczu ekipę z Bełchatowa. Bo to właśnie piłkarze Mariusza Pawlaka przyjechali na stadion przy ul. Gliwickiej w ramach 29. serii gier o mistrzostwo II ligi.
Początek spotkania w wykonaniu obu ekip był mocno nerwowy. Mnożyły się straty, mało było składnych, ciekawych akcji. Najlepsze okazje dla miejscowych mieli Jarabica, uderzając piłkę głową po rzucie rożnym i Brychlik, który ograł obrońcę przyjezdnych, ale jego strzał pozostawiał już wiele do życzenia. Piłkarze z Bełchatowa grali uważnie w obronie i często decydowali się na strzały z dystansu. Jednak po żadnym z nich piłka nie leciała nawet w światło bramki.
Druga połowa znakomicie rozpoczęła się dla rybniczan. W 51. minucie z rzutu rożnego dośrodkował Jaroszewski, a piłkę do siatki skierował Brychlik. Od tego momentu goście próbowali odrobić stratę, ale nie byli w stanie stworzyć groźnej sytuacji. Do 71. minuty. Wtedy to, po stracie Siwka, w sytuacji sam na sam z rybnickim bramkarzem znalazł się Bartosiak, którego strzał fantastycznie obronił Rosa. Do końca meczu na murawie trwała niesamowita walka. Wynik nie uległ już jednak zmianie i to rybniczanie cieszyli się z kompletu punktów.
Po tej wygranej podopieczni Piekarczyka awansowali na 12. miejsce w ligowej tabeli. To nie oznacza jednak, że mogą być spokojni o ligowy byt. Każdy kolejny mecz będzie dla nich walką o życie.

PO MECZU POWIEDZIELI
Piotr Piekarczyk, trener ROW 1964 Rybnik
Na wiosnę każdy punkt jest bardzo cenny i trudno go wywalczyć. Wiedzieliśmy, że mecz z Bełchatowem trzeba wybiegać, że zwycięstwo musimy wyszarpać. I tak było. W naszej sytuacji ciężko liczyć na ładną grę, najważniejsze są punkty. Cieszę się, że coś drgnęło w drużynie jeżeli chodzi o zaangażowanie. I połowa była słaba, za dużo było strat, nerwowości. W II połowie było już lepiej. Szkoda, że przy prowadzeniu, nie udało się przeprowadzić skutecznej kontry. Ale powtórzę, najważniejsze są punkty. Rosa broni w bramce, nie dlatego, że Kajzer ponosił winę za stracone bramki. Nie miał po prostu szczęścia i uznałem, że coś trzeba zmienić. Sytuacja z dzisiejszego meczu pokazuje, że na dziś on ma więcej szczęścia, co jest w naszej sytuacji ważne.

Jan Janik, kapitan ROW 1964 Rybnik
Zdawaliśmy sobie sprawę, że będzie to mecz walki. Wiedzieliśmy, że jak damy z siebie 100 proc. to ten mecz wygramy. Cała drużyna zostawiła na boisku wszystko, co miała. Bardzo nas cieszy zwycięstwo przed własną publicznością. Są to dla nas mega ważne punkty. Oczywiście w kolejnych spotkaniach również musimy dać z siebie wszystko, bo tylko wtedy utrzymamy się w lidze. Nie ważne z kim będziemy grać, do ostatniego meczu nasze zaangażowanie musi wyglądać tak jak dzisiaj. Kacper dziś wybronił niesamowitą sytuację, ale tak to ma wyglądać, jeden z nasz musi naprawiać błędy drugiego, to jest klucz do zdobywania punktów.

Przemysław Brychlik, zawodnik ROW 1964
Rybnik Wydaje mi się, że to ja zdobyłem bramkę, ale nie jestem w 100 proc. pewny. Najważniejsze, że po stałym fragmencie gry zdobyliśmy gola. Uderzyłem piłkę głową i ona wpadła do bramki, cieszę się bardzo, bo to są bardzo cenne trzy punkty. Bełchatów często strzelał z dystansu, ale nie miał jakiś klarownych sytuacji. W drugiej połowie Kacper wybronił jedną sytuacją, nie wiem jak on to zrobił, należą mu się duże ukłony. Szkoda, że nie wykorzystaliśmy żadnej z kontr, jednak ja gram w tej drużynie pół roku i nigdy nie widziałem jeszcze takiego zaangażowania, walki, determinacji z naszej strony. Brawa należą się całej drużynie.

Paweł Jaroszewski, zawodnik ROW 1964 Rybnik
Po stracie bramki Bełchatów musiał nas zaatakować, trochę zepchnął nas do defensywy, ale w takich momentach widać charakter zespołu. Udało nam się przetrwać i bardzo się cieszymy z tych trzech punktów. Teraz jedziemy do Wejherowa i będziemy walczyć o trzy punkty. Cieszę się, że po moich asystach padają bramki. Mam ułożoną tę lewą stopę i udaje się celnie dogrywać. Nie ważne kto zdobywa bramki, najważniejsza jest drużyna.

ROW 1964 Rybnik – GKS Bełchatów 1:0 (0:0)
Bramka
: Przemysław Brychlik (51.)

ROW 1964: Kacper Rosa - Jan Janik, Marián Jarabica (46. Dawid Bober), Szymon Jary, Dawid Gojny - Damian Koleczko, Kamil Spratek (77. Dominik Budzik), Mariusz Zganiacz, Sebastian Musiolik (69. Sebastian Siwek), Paweł Jaroszewski (84. Dawid Drozdowski) - Przemysław Brychlik.

Bełchatów: Paweł Lenarcik - Adrian Klepczyński, Marcin Grolik, Piotr Witasik, Robert Pisarczuk (81. Daniel Ciechański) - Dawid Flaszka, Patryk Rachwał, Mikołaj Bociek (87. Marcin Ryszka), Artur Lenartowski (15. Szymon Zgarda), Dawid Dzięgielewski (67. Adam Nowak) - Bartłomiej Bartosiak.