środa, 19 maja 2021

imieniny: Iwa, Piotra, Celestyna

RSS

Jerzy Kwaśny: nowa Unia musi sięgnąć do starych czasów

19.12.2020 13:00 | 9 komentarzy | ma.w

Były piłkarz, trener i działacz raciborskiej Unii, z wykształcenia menadżer sportu, który przez ćwierć wieku kierował OSiR-em uważa, że zmiany personalne w klubie nic mu nie dadzą, jeśli nie będzie się pielęgnować tradycji i pamięci o tych, którzy go tworzyli.

Jerzy Kwaśny: nowa Unia musi sięgnąć do starych czasów
Jerzy Kwaśny.
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

– Sam pan powiedział wcześniej, że dobra baza to nie wszystko co wystarczy do budowy wielkiego klubu. Czego potrzeba jeszcze?

– Oczywiście trzeba znaleźć sponsorów, takich, którzy uwierzą, że mogą na współpracy z klubem skorzystać. Pamiętajmy, że klub piłkarski to nie jest przytułek, a ten kto ma grać lepiej musi być traktowany bez litości. W poważnym futbolu każdy gryzie trawę. Za miejskie pieniądze dla klubu powinni być opłacani w Unii tylko trenerzy. Za całą resztę powinni płacić rodzice dzieci i młodzieży. Tu trzeba cierpliwości, bo dopiero za 10 – 12 lat będzie można z tych młodych zbudować grupę, o której piłkarzy będą rywalizować kluby z wyższych lig.

– Musi być baza, muszą być ludzie, ale pan do Nowin przyszedł, żeby przypomnieć o historii. Dlaczego te korzenie są takie ważne?

– Bo brak dialogu współczesnych z przeszłością Unii, szkodzi jego marce. Przez klub przewinęło się wiele wartościowych osób. One były z Unią zżyte, szanowały te barwy. Ja, kiedy byłem trenerem, to wpuszczałem do gry nastolatków i oni mnie zapamiętali w dorosłym życiu i potem zapraszali na spotkania. Trzeba sięgnąć do zasłużonych dla klubu piłkarzy i ich wysłuchać. Proponowałem już wcześniej obu prezydentom – Polowemu i Ficie, żeby skorzystali z mojej wiedzy, że pomogę. Ja nie chcę stanowiska, nie chcę pieniędzy, a mam bogate doświadczenie, którym chętnie się podzielę. Przecież przeszedłem w karierze piłkarza kilka klubów, grałem w Unii, Stali, Motorze Lublin czy Odrze Wodzisław. Widziałem dużo, nawiązałem wiele kontaktów. Do tego byłem przez 25 lat dyrektorem ośrodka sportu.

– Jak pan sądzi, czy projekt Unia – spółka miejska się powiedzie?

– W Polsce chyba nie ma takiego rozwiązania żeby w okręgówce była spółka miejska. Tu najważniejsze jest, że trzeba przyciągnąć do Unii dzieci i młodzież. Praca w takim klubie w roli prezesa to jest kierat. Trzeba przede wszystkim znaleźć sponsorów. Nie można siedzieć i czekać na te pieniądze, tylko ich szukać. Należy doceniać trenerów, nagradzać ich w ten sposób, że gdy ich wychowanek pójdzie do klubu w wysokiej klasie, to żeby oni też mieli w tym swój udział i to nie tylko honorowy.

– Celem dalekosiężnym dla nowej Unii jest jej gra w III lidze. Sądzi pan, że to realne?

– Żeby w to uwierzyć chciałbym poznać szczerą wizję osób zarządzających, a nie tylko jakieś papiery, strategie. Zbudowanie wielkiej Unii przy braku finansów nie powiedzie się. Teraz rodzice zabierają z Unii dzieci do lepiej zorganizowanych klubów, a tak być nie może. Kiedyś zagrać w Unii to był zaszczyt. Tworków, Krzyżanowice, Kietrz, Głubczyce – każdy stamtąd chciał do Unii. Dziś te relacje muszą wrócić, bo te kluby zabierają piłkarzy Unii. Z własnych doświadczeń wiem, że to nie pierwsza taka próba powrotu klubu do jego pierwszoligowych tradycji. Sam byłem u dyrektora ZEW-u, który chciał mi powierzyć budowę silnego zespołu. Ale wtedy też wyprzedano najlepszych do Wodzisławia Śląskiego i Odra wysoko stała, a my nie mieliśmy kim wygrywać meczów.

– Na czym należy się skupić w najbliższej działalności Unii Racibórz?

– Na budowaniu odpowiedniej atmosfery. Bywało tak, że rodzice narzekali, trenerzy tak samo. A tu musi być przejrzystość we wszystkich działaniach i planach. Do tego trzeba kilku lat pracy, żeby odbudować dobre imię Unii. Od tego zacząć i wtedy będzie przebicie do sponsora. Nie wybudujesz domu bez fundamentów, a tymi są w klubie dobre relacje z rodzicami i z dziećmi, późniejszymi zawodnikami pierwszej drużyny. Pamiętajmy, że najlepszą drużynę Unii stworzyli chłopcy z jednej ulicy, zgrana paczka. Później w I lidze bili się z najlepszymi, a mecze z Ruchem Chorzów czy Legią Warszawa przeszły do historii polskiej piłki.

Rozmawiał Mariusz Weidner

Ludzie:

Jerzy Kwaśny

Jerzy Kwaśny

Były dyrektor Ośrodka Sportu i Rekreacji w Raciborzu