Czwartek, 18 lipca 2019

imieniny: Erwina, Kamila, Wespazjana

RSS

Problemy zdrowotne mogą przerwać karierę Julii Ziembickiej [WYWIAD]

11.07.2019 20:00 | 0 komentarzy | adi, kozz

Julia Ziembicka wywalczyła brązowy medal na mistrzostwach Polski w lekkiej atletyce do lat 20 w biegu na 100 metrów przez płotki. Porozmawialiśmy z reprezentującą MKS-SMS Victorię Racibórz o jej przygodzie z bieganiem, starcie na swoim terenie i Justynie Święty-Ersetic.

Problemy zdrowotne mogą przerwać karierę Julii Ziembickiej [WYWIAD]
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

- Jak rozpoczęła się twoja przygoda z bieganiem?

- Jestem z Kędzierzyna-Koźla, ale od pięciu lat uczę się w raciborskim SMS-ie. Pojechałam za koleżanką. Jakoś tak wyszło, że ona już się tu nie uczy, a ja zostałam.

- Kiedy zaczęłaś biegać?

- W trzeciej klasie szkoły podstawowej pierwszy raz pobiegłam przez płotki. W sumie też przez przypadek. Było zgłoszonych bardzo mało dziewczyn i stwierdziłam, że fajnie będzie to przebiec. Zrobiłam bardzo dobry rezultat. Zauważył to mój trener i zaczęłam z nim trenować do końca szóstej klasy. Biegałam średnie dystanse, 200 metrów, przełaje, ale jednak płotki to było coś, co mi się najbardziej spodobało.

- Pod czyją jesteś opieką?

- Zaczynałam u trener Joanny Skalik. Później dwa lata trenowałam z Katarzyną Hyjek-Młynarczyk, ale wróciłam do poprzedniej trenerki.

- To nie jest twój pierwszy medalowy sukces?

- W pierwszym roku wygrałam mistrzostwa Polski młodzików w Radomiu. Później miałam chwilowy zastój w wynikach. Teraz wszystko idzie w dobrym kierunku.

- Skąd się wziął ten zastój?

- Zmieniłam trenera, ale miałam też psychiczny problem z bieganiem. Teraz wszystko wróciło do normy.

- Mistrzostwa na swoim terenie - była dodatkowa presja?

- Na początku myślałam, że będzie presja, bo rodzina i znajomi na trybunach, ale jednak dało mi to kopa na starcie. Podbudowało mnie to, jak mieszkańcy Raciborza zaczęli dopingować. Nie myślałam o medalu, chciałam finał A i życiówkę. Na starcie powiedziałam sobie, że mogę "nabiegać" ten medal, ale jak nie "nabiegam", to nic się nie stanie. Udało się.

- Co sądzisz o nowym stadionie w Raciborzu? Jak bardzo poprawia on możliwości treningów?

- Bardzo poprawia. Nie ukrywajmy, na hali nie da się zrobić wszystkich treningów. Wygodniej na świeżym powietrzu. Ciężko jest się też przestawić po wyjściu z hali na otwarty stadion. Chociażby z powodu wiatru.

- Wiążesz przyszłość z bieganiem?

- Nie wiem. Na razie co pół roku zmieniam zdanie. Chciałam kończyć, ale nie wiem czy będę w stanie po tylu latach rzucić to wszystko. Jednak poświęciło się temu bardzo dużo czasu. Nie mam jeszcze konkretnych planów, ale nie chcę iść na AWF. Chciałabym się uczyć i może dodatkowo trenować w klubie. Płotków na pewno nie zostawię. Nawet jeśli nie miałabym startować, to chciałabym, żeby w moim życiu były.

- Justyna Święty-Ersetic ma jakiś wpływ na ciebie? Mobilizuje?

- Jak się widzi taką gwiazdę lekkoatletyki na treningach, to się podpatruje. Jak biega na zawodach, to wiadomo - duma, że trenuje tutaj i chodziła z nami do szkoły. Zawsze mocno jej kibicuję.

- Chciałabyś pójść jej drogą?

- Chciałabym, ale w moim przypadku może być ciężko. Pewnych rzeczy nie da się przeskoczyć. Mam problemy z kręgosłupem - niedomknięty kręg. Na siłowni nie mogę ćwiczyć ze sztangą, a w sprintach później tego brakuje. To mógłby być problem w kategorii seniorów.

- Jeśli nie bieganie, to co?

- Jeszcze nie mam pojęcia, zmieniam zdanie co pół roku. Bieganie to pół mojego życia, wokół niego wszystko się toczy, ale jeszcze nie podjęłam decyzji.

- Najbliższe plany?

- Teraz mam wolne, a od września wracam do treningów lekkoatletycznych.

- Czego można ci życzyć?

- Jeśli chodzi o bieganie to zdrowia i braku kontuzji, a poza tym to zdania matury.