Czwartek, 24 września 2020

imieniny: Gerarda, Teodora, Hermana

RSS

08.09.2020 08:45 | 0 komentarzy | kozz

Dopiero w siódmym oficjalnym derbowym meczu Gminy Gaszowice w ostatnich latach Zameczek Czernica pokonał Dąb Gaszowice.

Derby dla Czernicy
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

W minioną sobotę w Czernicy licznie zgromadzona publiczność zobaczyła tylko jedną bramkę, której autorem był Bartosz Kuciel. Spotkanie rozpoczęło się niemrawo. Pierwsze godne odnotowania akcje pojawiły się dopiero po kwadransie gry. Najpierw jednak Szymon Riabowski, bramkarz Dębu złapał piłkę po dośrodkowaniu po ziemi Bartosza Kuciela, a później sparował na róg uderzenie z bliska głową Marcina Sobczaka. Przyjezdni po raz pierwszy zagrozili bramce Zameczku dopiero w 26. minucie, kiedy to Krzysztof Koch próbował płaskiego strzału, ale Dmytro Svintsitskyi, bramkarz Czernicy odbił piłkę na rzut rożny. Minutę później gospodarze wyszli na prowadzenie. Sobczak przytomnym podaniem w polu karnym między obrońców uruchomił Kuciela, który pewnym strzałem z lewej nogi pokonał golkipera gości. Gaszowice próbowały odpowiedzieć, ale strzał z rzutu wolnego w 29. minucie Przemysława Stebla na róg sparował golkiper Zameczku. Do końca pierwszej połowy inicjatywę jednak posiadała Czernica. Tuż przed przerwą szczęścia z dystansu próbował Sobczak, ale po rykoszecie piłka wpadła w ręce bramkarza.

Druga połowa rozpoczęła się podobnie, jak pierwsza - niemrawo, a pierwsze sytuacje pojawiły się po kwadransie. Wtedy to po mocnym strzale Mariusza Reguły bramkarz gości odbił piłkę, która wpadła na głowę Kuciela, ale jego strzał z niewygodnej pozycji był za słaby. Chwilę później Reguła mocno wrzucił piłkę z rzutu wolnego, ale nikt jej nie przeciął. W 67. minucie doskonałą okazję miał Norbert Franke, skrzydłowy Zameczku. Po prostopadłym podaniu popędził na bramkę rywala, ale jego mocny strzał zdołał na róg odbił Riabowski. Trzy minuty później Franke znów miał okazję, Sobczak wystawił mu piłkę na 10 metr, ale ten zamiast dobrze przymierzyć, to uderzył na siłę i nie trafił w bramkę. Dąb obudził się dopiero w 71. minucie, kiedy to Svintsitskyi obronił płaski strzał przeciwnika. W odpowiedzi idealną okazję zmarnował Sobczak, który po dośrodkowaniu Kuciela, strzelił z około 7 metrów prosto w ręce bramkarza. Chwilę później dwie dobre okazje mieli goście. Najpierw dobry strzał Dominika Siedlaczka odbił Svintsitskyi, a chwilę później miejscowi mieli sporo szczęścia w zamieszaniu po rzucie rożnym. Mecz się w końcówce rozkręcił, a licznie zgromadzona publiczność oglądała akcje po obu stronach boiska. W 81. minucie Reguła nie trafił w bramkę z około 20 metrów, a minutę później Franke zamiast podać do lepiej ustawionego Łukasza Gembalczyka, zdecydował się na strzał z niemal zerowego kąta i nie trafił. W 85. minucie Kacper Kubik oddał bardzo groźny strzał z dystansu, ale znowu Svintsitskyi był na posterunku. Ostatnią szansę na wyrównanie w 89. minucie zmarnował Jakub Hajdas, którzy po wrzutce z rzutu rożnego uderzył głową minimalnie nad poprzeczką. W końcówce Czernica grała na utrzymanie wyniku. Wprowadzony na boisko Adrian Dera dwukrotnie dał się sfaulować w okolicach pola karnego, dzięki czemu miejscowa drużyna zyskała cenne sekundy. Z rzutów wolnych nic nie wynikło, ale minimalne zwycięstwo udało się dowieźć miejscowym do ostatniego gwizdka sędziego.

Zameczek zanotował pierwszą wygraną w tym sezonie. Wprawdzie nie opuścił ostatniego miejsca w tabeli, ale złapał kontakt z drużynami będącymi nad nim. Między innymi z przedostatnim Dębem Gaszowice.

LKS Zameczek Czernica - GKS Dąb Gaszowice 1:0 (1:0)

1:0 - Bartosz Kuciel (27.)

Czernica: Dmytro Svintsitskyi - Mateusz Tuleja, Karol Bochenek, Grzegorz Styczeń, Krzysztof Łaciok - Sebastian Mańka, Szymon Kaizik (43. Mariusz Reguła) - Bartosz Kuciel (80. Łukasz Gembalczyk), Łukasz Sell (60. Przemysław Warło), Norbert Franke (88. Michał Świdergoł) - Marcin Sobczak (88. Adrian Dera).

Gaszowice: Szymon Riabowski - Kamil Ogon (67. Dawid Szymik), Piotr Berger, Jakub Hajdas - Adrian Mańka (87. Karol Wieczorek), Krzysztof Koch, Kamil Gołyś, Przemysław Stebel, Krzysztof Markiefka - Dariusz Chruszcz (46. Kacper Kubik) - Dominik Siedlaczek (83. Daniel Malgrab).

Żółte kartki: Styczeń, Franke - Berger.


Łukasz Kozik