JKH GKS Jastrzębie wygrał z liderem
Bezcenne trzy punkty w starciu z liderem z Katowic przywróciły realne nadzieje na włączenie się do walki o czołową dwójkę po fazie zasadniczej. W niedzielnym spotkaniu na Jastorze JKH GKS Jastrzębie pokonał podopiecznych Jacka Płachty 5:3 (2:0, 2:1, 1:2), prezentując koncertową grę w pierwszej odsłonie zawodów.
Zespół przystąpił do niedzielnych derbów z ogromnym animuszem, jak gdyby chcąc zmazać złe wspomnienie o nieskuteczności w Oświęcimiu. W efekcie już w 37. sekundzie John Murray musiał wyciągać gumę z siatki, gdy wspólnymi siłami zdołali pokonać go bracia Arturs i Eriks Sevcenko. Szybko zdobyty gol dodał jastrzębianom skrzydeł. Dość powiedzieć, że goście stworzyli pierwszą groźną akcję dopiero w 11. minucie. Zanim jednak do tego doszło, gospodarze podwyższyli prowadzenie za sprawą kapitalnego uderzenia z dystansu starszego z wyżej wymienionych braci. W drugiej części premierowej partii lider zdołał parokrotnie odgryźć się podopiecznym Roberta Kalabera, ale generalnie nie zmieniło obrazu dominacji mistrzów Polski.
W drugiej odsłonie zawody były bardziej wyrównane. Wciąż jednak lepszą skutecznością wykazywali się gospodarze. Wprawdzie w 27. minucie Martin Kasperlik nie wykorzystał sytuacji sam na sam z popularnym "Murarzem", ale niebawem fantastyczny strzał Jauhenija Kamienieua spod niebieskiej pozwolił o niej zapomnieć. Po tej bramce Jacek Płachta zdecydował się posłać do gry Macieja Miarkę i ten impuls wyraźnie pomógł jego podopiecznym, którzy chwilę potem otworzyli rezultat po swojej stronie za sprawą przecięcia strzału Macieja Rompkowskiego przez Marcina Kolusza. Na szczęście goście nie poszli za ciosem, bowiem kilkadziesiąt sekund potem przy sygnalizowanej karze Frenks Razgals napoczął konto Miarki. Ostatecznie po drugiej odsłonie na tablicy widniał wynik 4:1, przy czym każda z drużyn mogła poprawić ten dorobek w 34. minucie, gdy najpierw Egils Kalns pocelował w słupek, a chwilę potem goście nie wykorzystali znakomitej kontry.
W trzeciej odsłonie znacznie więcej z gry mieli katowiczanie. Zespół JKH nieco niepotrzebnie oddał rywalom inicjatywę, choć jeszcze w 45. minucie za sprawą wygranego pojedynku Dominika Pasia z Maciejem Miarką prowadził 5:1. Ta sytuacja rozluźniła koncentrację, co lider wykorzystał z podziwu godną konsekwencją, w ciągu zaledwie 36 sekund zmniejszając przewagę gospodarzy do dwóch trafień. Trener Kalaber natychmiast poprosił o czas, który pozwolił mu na uspokojenie sytuacji. Ostatecznie mimo sporych nerwów rezultat nie uległ już zmianie, choć jeszcze w 59. minucie Dominik Paś powinien był dobić rywali, jednak przekombinował szarżując na opuszczoną już bramkę gości.
Do końca fazy zasadniczej pozostało jeszcze pięć spotkań, w tym dwa zaległe. W najbliższy piątek zespół JKH czeka kolejna ważna wyprawa do Tychów.
JKH GKS Jastrzębie - GKS Katowice 5:3 (2:0, 2:1, 1:2)
- 1:0 A. Sevcenko (E. Sevcenko) 00:37
- 2:0 E. Sevcenko (A. Sevcenko, Razgals) 05:45
- 3:0 Kamienieu (Pavlovs, Razgals) 26:56
- 3:1 Kolusz (Rompkowski) 27:26
- 4:1 Razgals (Rac, Pavlovs) 28:45
- 5:1 Paś (Bondaruk) 44:40
- 5:2 Lehtonen (Rompkowski, Kolusz) 46:51, 5/4
- 5:3 Jakimienko (Rompkowski, Wronka) 47:27
JKH GKS Jastrzębie: Nechvatal - Górny, Bryk, Kasperlik, Rac, Kalns - E. Sevcenko, Kamienieu, A. Sevcenko, Pavlovs, Razgals - Kostek, Bahalejsza, Urbanowicz, Paś, Bondaruk - Gimiński, Horzelski, R. Nalewajka, Jarosz, Pelaczyk.
źródło: jkh.pl