Niedziela, 1 sierpnia 2021

imieniny: Justyna, Nadii, Piotra

RSS

Start Odra urwał punkty liderowi

28.04.2012 22:43 | 4 komentarze | art

Start Odra Bogdanowice bezbramkowo zremisował na stadionie w Wodzisławiu z Rozwojem Katowice. Punkt zdobyty w meczu z liderem, pewnie zmierzającym do II ligi ma sporą wartość. Tym bardziej, że to goście mieli zdecydowaną przewagę.

Start Odra urwał punkty liderowi
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Goście od początku do końca dominowali i mieli sporą przewagę w posiadaniu piłki. Inna rzecz, że w pierwszej połowie praktycznie wcale nie przekładało się to na sytuacje bramkowe bo gospodarze mimo osłabienia brakiem kontuzjowanego Grzegorza Kaliciaka bardzo mądrze się bronili. W efekcie tylko raz Rozwój był bliski zdobycia gola, ale piękny strzał Przemysława Gałeckiego z 30 metrów, jeszcze ładniejszą paradą obronił Tomasz Bąkowski. Start Odra z czasem zaczęł wyprowadzać szybkie kontry, z których większość przechodziła przez Koreańczyka  Kanga Ho Junga i Pawła Polaka. Osamotniony w przodzie Bartosz Szepeta nie był w stanie wypracować sobie bramkowej pozycji.

Po przerwie Rozwój zaczął stwarzać groźne sytuacje. Piłka do bramki Startu Odry nie chciała jednak wpaść. Albo kapitalnie bronił Bąkowski, albo wyręczali go obrońcy, wybijający piłkę, wydawałoby się nieuchronnie zmierzającą do bramki. W kilku sytuacjach goście fatalnie pudłowali. Nawał ich ataków trwał przez pierwsze 30 minut drugiej połowy. - Prawdą jest, że stworzyliśmy sobie kilka dobrych sytuacji, ale takich 100-procentowych jednak nie za wiele. W innych meczach mieliśmy ich zdecydowanie więcej. Inna rzecz, że drużyna gospodarzy broniła się bardzo dobrze, z dużą determinacją, ale i z głową - przyznał po meczu Mirosław Smyła, trener drużyny gości. Swoich piłkarzy chwalił też trener Tomasz Babuchowski. - Chciałbym chłopakom podziękować za serce i walkę. Mimo dramatycznego osłabienia chłopcy stanęli na wysokości zadania, w meczu z przeciwnikiem, który nie prezentuje poziomu 3-ligowego, ale zahaczający gdzieś nawet o I-ligę - powiedział opiekun Startu Odry.

Osobne słowa należy poświęcić rozjemcy meczu. Wojciech Białowąs był zdecydowanie najsłabszym aktorem widowiska. Niemal każdą sporną akcję interpetował na korzyść drużyny gości. Wykrzyczane pod jego adresem słowa jednego z kibiców "To lider, nie trzeba mu pomagać" dość dobrze oddają poziom pracy pana "w czerni".

 

Szpital w ekipie Startu Odry

Po meczu trenerowi Babuchowskiemu przybyło jednak zmartwień. Do długiej listy kontuzjowanych, na której znajdują się Kaliciak, Zyguła, Grasman (dzień przed meczem na treningu zerwał wiązadła krzyżowe) i Płaza dołączył Pietrycha, który w czasie meczu doznał kontuzji stawu skokowego. Nie wiadomo czy którykolwiek z tych zawodników (poza Grasmanem którego czeka długa przerwa) będzie gotowy do następnego meczu.

 

(art)

 

 

Jak trener rzuca mięsem to emocje, jak kibic to chamstwo

Ciekawie było na pomeczowej konferencji prasowej. Wyraźne pretensje do prezesa Startu Odry Grzegorza Gostyńskiego miał trener gości Mirosław Smyła. - Kilku kibiców przez 90 minut obrażało mnie i całą naszą ławkę. Nie pozwolę sobie na to. Dziwi mnie, że nikt na to nie zareagował. Musimy wychowywać kibiców. Nie można pozwalać na takie chamstwo tylko dlatego, że to kibice – powiedział nie bez racji Smyła. Tyle, że sam „święty” nie jest. Na uwagę jednego z dziennikarzy, że również w czasie meczu gęsto rzucał „mięsem” Smyła odparł: - To było w emocjach i to się może każdemu zdarzyć. A ten kibic czy kilku kibiców obrażali mnie świadomie.