środa, 28 lipca 2021

imieniny: Aidy, Innocentego, Marceli

RSS

Pamięć o Jurku Wiśniewskim nigdy nie zgaśnie. Pierwszy memoriał znanego społecznika

23.05.2021 16:11 | 2 komentarze | ma.w

100 medali przygotowali dla osób niepełnosprawnych i ich opiekunów organizatorzy szóstej edycji Biegu bez barier. Od początku współtworzył ją Jerzy Wiśniewski ze stowarzyszenia "Podaj rękę", zmarły nagle w 2020 roku. Jego przyjaciele postanowili, że bieg odtąd będzie memoriałem pana Jurka.

Pamięć o Jurku Wiśniewskim nigdy nie zgaśnie. Pierwszy memoriał znanego społecznika
Dla uczestników Biegu bez barier przygotowano 100 medali. Po bieżni stadionu OSiR biegali w godz. od 10 do 15
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

- To pierwsza impreza sportowa w Raciborzu po zniesieniu ograniczeń pandemicznych. Ten bieg inauguruje nasz powrót do normalności. Jakże to symboliczne przekroczenie barier nas dzielących - mówił na otwarcie prezydent Dariusz Polowy, który przyszedł na stadion ze swoim pierwszym zastępcą Dawidem Wacławczykiem.

Polowy wspomniał moment poznania się ze śp. Jerzym Wiśniewskim. - Dobrze pamiętam jak z żoną zjawili się w Poldruku i usłyszałem, co myślą, żeby siedziba mojej firmy musiała być na piętrze - mówił prezydent Raciborza. Nazwał szósty bieg niepełnosprawnych "impulsem do przekraczania barier".

- To już jest pewna raciborska marka - mówił o wydarzeniu Krystian Pilszak stojący na czele jego organizatorów.

Podkreślił, że to dobry pomysł, aby bieg był memoriałem Jerzego Wiśniewskiego. - Zawsze już tak będzie - zapowiedział.

Aby impreza odbyła się w bezpiecznych warunkach, przeprowadzono ją w godz. od 10 do 15. Uczestnicy wybierali dogodną dla siebie porę i nie tłoczyli się na linii startu. - Mamy tu nawet przyjezdnych z dalszych rejonów Polski, wpisali się na listę. Gdyby nie pandemia, byłoby ich na pewno więcej. Przygotowaliśmy do rozdania 100 medali - mówił rano K. Pilszak.

Wiśniewski był dla niego jednym z serdecznych przyjaciół. - Człowiek - serce, super gość. Bardzo go brakuje. Pracowaliśmy przy wydarzeniach razem dosyć mocno. Zawsze będzie w naszej pamięci - zaznaczył Krystian Pilszak.

Prowadziliśmy transmisję "na żywo" z wydarzenia na stadionie przy ul. Zamkowej.

Zbudowany postawą środowiska niepełnosprawnych, że jako pierwsze organizuje otwartą imprezę sportową, był wiceprezydent Raciborza Dawid Wacławczyk. Poznał Jerzego Wiśniewskiego kiedy z przyjaciółmi zakładał Grupę Rosynant. - On był bardzo aktywny w sektorze organizacji pozarządowych, współtworzyliśmy forum NGOS-ów w Raciborzu. Uczyliśmy się razem, także na własnych doświadczeniach - wspominał bohatera memoriału. Wacławczyk współpracował z Wiśniewskim również przy charytatywnej Gwiazdce Serc. - To była wspaniała postać. Dobrze, że została w tym biegu upamiętniona. Tracimy w mieście osoby, które wiele dla niego robią, a pamięć o nich niestety czasem szybko zanika. Pan Jurek to idealny patron dla tej imprezy - podsumował Dawid Wacławczyk.


Żona J. Wiśniewskiego - Katarzyna: to już pół roku jak Juruś nie żyje

Jak pani odebrała przekształcenie biegu w memoriał pani zmarłego męża?

- Czuję przeogromną radość i mam nadzieję, że pamięć o Jurku długo nie zaginie. Gdyby żył stanąłby z nami na starcie. Jesteśmy tu dla niego, bo on nadal żyje w naszej pamięci. Ogarnia mnie troszkę smutek, że już go nie ma z nami, ale on by nie chciał, żebym była smutna. Cieszyłby się, że mogę się tu zasapać w tym marszobiegu po stadionie.

Przedstawili się państwo na starcie jako klan Wiśniewskich. Kto go tworzy?

- Jest tu moja mama, tata też chciał przyjechać, ale stan zdrowotny nie pozwolił. Są też córka ze swoim chłopakiem i przyszli nasi wierni przyjaciele z Rudnika. Muszę oddać cześć Krystianowi Pilszakowi za jego wielką determinację, żeby ta impreza się odbyła. To już pół roku jak Juruś nie żyje i przyznam, że moje życie się wtedy poturbowało. Potrzebowałam wytchnienia, odpoczynku od tego biegu życiowego. Robiliśmy razem wiele wspólnie dla innych, ale samej jest dużo trudniej. Ten dzień jest swego rodzaju przełamaniem dla mnie. Trzeba spojrzeć wstecz, ale żyć dalej.

Wspomniała pani o rudnickich przyjaciołach. To była ważna dla państwa Wiśniewskich część ich wspólnego życia, prawda?

- Mieszkaliśmy w Rudniku parę ładnych lat, w domu rodziców. Tam od 6 roku życia, do LKS Dąb Brzeźnica chodziła nasza córka na zapasy. Pamiętam, jak szukała sobie zajęcia, a tańce jej nie odpowiadały. Mąż ją zabrał na zapasy, bo on sam był kiedyś sportowcem - zapaśnikiem i ciężarowcem, do swego wypadku. Do 16 lat córka uprawiała tę dyscyplinę. W dużej mierze dzięki zaangażowaniu Jurka. On powtarzał, że młodym trzeba dać zajęcie, żeby nie myśleli o głupotach.

Ludzie:

Dariusz Polowy

Dariusz Polowy

Prezydent Raciborza