Poniedziałek, 22 stycznia 2018

imieniny: Anastazego, Wincentego, Gaudentego

RSS

Lech Kowalski: Dla nas szkolenie młodzieży to oczko w głowie [WYWIAD]

04.01.2018 17:14 | 0 komentarzy | pm

Lech Kowalski, dyrektor sportowy Volleya Rybnik i trener siatkówki opowiada o dniu dzisiejszym rybnickiego – siatkarskiego klubu i planach na przyszłość. 

Lech Kowalski: Dla nas szkolenie młodzieży to oczko w głowie [WYWIAD]
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Marek Pietras: Rok 2017 kończycie jako lider II ligi. To chyba dobrze wróży na drugą część sezonu?
Lech Kowalski: Od wielu lat znajdujemy się w czołówce rozgrywek II-go ligowych. Tak jest i w tym sezonie. Nasi siatkarze, czyli jak ich nazywamy w związku z herbem naszego miasta Waleczne Szczupaki, bardzo dobrze prezentują się na parkiecie i chociaż nie należeli do pretendentów do awansu - po pierwszej rundzie zajęli fotel lidera. Jest to efekt bardzo dobrej pracy na treningach sztabu szkoleniowego i samych zawodników. Zwycięstwa nad faworytami czyli MCKiS-em Jaworzno i ZAKSĄ Strzelce Opolskie są tego najlepszym dowodem.
Pozycja lidera jest oczywiście najlepszym z możliwych punktów wyjścia przed rundą rewanżową, ale rywale depczą nam po piętach. Dość powiedzieć, że ZAKSA i Jaworzno mają tylko 2 punkty straty.

Przed tym sezonem postawiliście na młodych, utalentowanych zawodników. Spodziewaliście się, że drużyna będzie grała tak dobrze?
Przed sezonem nasz zespół stanowił wielką zagadkę. Zarząd i trener Dariusz Luks postanowili stworzyć zespół młody, ambitny, chcący się rozwijać. O analizę potencjału sportowego zadbał trener Luks i dobrał taki skład, który powinien się rozumieć na boisku i poza nim, który nie kalkuluje tylko walczy o każdą piłkę.
Dobrze się też stało, że pojawiły się pierwsze kroki zmierzające do podjęcia współpracy klubów z naszego regionu, a konkretnie współpracy z Jastrzębskim Węglem. Ten fakt także miał pewien wpływ na kształt naszego zespołu.
Tego, że po pierwszej rundzie będziemy zajmowali pierwsze miejsce, nie spodziewaliśmy się. Na razie nic to jednak nie znaczy oprócz faktu, że faworyci zaczęli się z nami liczyć i będą się koncentrować na mecze z naszymi Walecznymi Szczupakami.

Tego, że po pierwszej rundzie będziemy zajmowali pierwsze miejsce, nie spodziewaliśmy się.

Droga do I ligi jest bardzo długa i kręta. Czy w nadchodzącym roku jest realna szansa, aby mimo wszystko powalczyć o awans?
Faktem jest, że aby awansować do I ligi trzeba przebyć przez wielostopniowe eliminacje. Przede wszystkim po fazie play-of trzeba zająć jedno z dwóch pierwszych miejsc. Teraz to jest zadanie, które sobie postawiliśmy. Biorąc pod uwagę, że nie należymy do potentatów tylko do grona solidnie zorganizowanych klubów, możemy przyjąć, że będziemy walczyć z całych sił o awans. A czy to się uda? Nie wiemy, to jest sport i wszyscy nasi rywale solidnie trenują i mają swoje cele. Zespół w perspektywie dwóch sezonów, przy niewielkich wzmocnieniach, jest w stanie awansować, ale zależy to od kilku czynników, a przede wszystkim od wielkości budżetu. Uważamy, że pokazaliśmy, że jesteśmy sprawnym klubem i zasługujemy na wsparcie, biorąc pod uwagę wyniki sportowe, szkolenie młodzieży i promocję zdrowego, sportowego trybu życia w wielu pokoleniach.

Od kilku lat Volley prowadzi Dariusz Luks. To chyba optymalne rozwiązanie?
Dariusz Luks, według mojej oceny, należy do grupy 10 najlepszych polskich trenerów. To, że zechciał z nami współpracować, to, że zaangażował się w budowanie siły rybnickiej siatkówki to dla nas zaszczyt.
Z Darkiem znany się od wielu lat. Wiele lat temu będąc trenerem Górnika Radlin miałem okazję go poznać. Darek wtedy przechodził z wieku juniora w wiek seniora. Był to bardzo pracowity i zaangażowany zawodnik. Takim jest też trenerem. Mało tego, jako trener chętnie dzieli się swoją wiedzą i doświadczeniem z naszymi klubowymi trenerami i nauczycielami pracującymi w szkołach podstawowych skupionymi w Rybnickiej Akademii Siatkówki Młodzieżowej. Takiego trenera może nam pozazdrościć wiele renomowanych klubów.

Czy Volley organizacyjnie jest gotowy na I ligę?
Można powiedzieć, że pod względem organizacyjnym dojrzeliśmy do I ligi. Oczywiście wymagania organizacyjne, choćby odnośnie do potencjalnych transmisji telewizyjnych, są wyższe ale gdyby trzeba było to im sprostamy. Mamy halę, na której moglibyśmy grać, mamy dużą grupę kibiców i stanowimy coraz lepsze medium promocyjne dla potencjalnych sponsorów.