Wtorek, 19 października 2021

imieniny: Piotra, Pawła, Ziemowita

RSS

Jak zostać piłkarzem? Dyskusja z okazji 75-lecia Unii Racibórz

24.09.2021 14:40 | 2 komentarze | ma.w

Panel dyskusyjny odbył się w Domu Kultury Strzecha 14 września. Prowadził go Łukasz Olkowicz z "Przeglądu Sportowego". Zaczął od opowieści o Łukaszu Piszczczku - jak trafił do kadry narodowej prowadzonej przez Leo Beenhakera.

Jak zostać piłkarzem? Dyskusja z okazji 75-lecia Unii Racibórz
Uczestnicy panelu dyskusyjnego w Strzesze z okazji 75 lat Unii Racibórz - Łukasz Olkowicz, Marek Śledź, ks. Zbigniew Czendlik i Wojciech Cygan
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Piszczek W 2008 roku zagrał na Mistrzostwach Europy, mimo że trzy dni przed meczem z Niemcami wypoczywał na Rodos i nie był wśród powołanych na Euro w Austrii i Szwajcarii. Trener powołał go dodatkowo, bo kontuzjowany był Jakub Błaszczykowski i pilnie potrzebował skrzydłowego. Jednego dnia grał na plaży z turystami, kolejnego zmierzył się z na stadionie w Klagenfurcie z kadrowiczami Niemiec. Dziennikarz pokazał tym przykładem, że wielka kariera piłkarska Łukasza Piszczka rozpoczęła się w nieoczekiwany sposób.

Pieniądze szkodzą talentom

Marek Śledź odpowiedział na zagajenie Olkowicza, opowieścią jak można nie zostać piłkarzem. Szkodzą temu spore pieniądze oferowane bardzo młodym zawodnikom w klubach. Po kilku latach złych wyborów okazuje się, że młody człowiek profesjonalnym piłkarzem nie zostaje i zdaniem Śledzia to jest właśnie mistrzostwo świata, o którym można rozmawiać.

Ceniony specjalista od wyszkolenia piłkarskiego był pod wrażeniem przemowy Huberta Kostki, z którego wartościami w zakresie zagadnień szkoleniowych w pełni się utożsamia.

Śledź przytoczył przykład klubu Raków Częstochowa, który miał za sobą najwspanialszy sezon i godne reprezentował Polskę na arenie międzynarowej. Z belgijskim Genk zdecydowanie przegrał, ale o wyniku rywalizacji zdecydował jeden piłkarz Vadis Odidja Ofoe. Grał w przeszłości w Legii Warszawa, w barwach mistrza Polski. Klubu nie było stać, żeby go zatrzymać. - Zatem jakich piłkarzy możemy kupić? Tylko słabszych od niego. Jeśli nie możemy zdobyć takiego piłkarza, to trzeba go wyszkolić. Potrzebny jest do tego wieloletni plan, w którym wartością będzie wychowanek jako najistotniejszy produkt piłki polskiej. Potrzebujemy tego jeśli chcemy się mierzyć z najsilniejszymi w Europie - uważa Marek Śledź.

Zawodnika trzeba mądrze prowadzić

Związany z Rakowem Śledź odradza ściągania do Ekstraklasy "bardzo przeciętnych piłkarzy z Europy", a dać sobie szansę na postęp za lat kilka, poprzez wychowanie nowych, lepszych zawodników, a to jest proces wieloletni. - Jeżeli ktoś mówi o młodym piłkarzu: on nie jest gotowy na seniorów, to ten, co tak mówi, nie jest gotowy, by pełnić swą funkcję w klubie - stwierdził Marek Śledź. - Trzeba dać temu zawodnikowi czas, mądrze go poprowadzić. To jest recepta na to by polski wychowanek stał się wartością dodaną polskiej piłki - zaznaczył M. Śledź.

Olkowicz zwrócił się do księdza Zbigniewa Czendlika - polskiego proboszcza w Czechach i znawcę czeskiej piłki: dlaczego Czesi dają nam łupnia? Jak oni to robią?

Ksiądz uważa, że Czesi niezbyt pasjonują się futbolem, bo u nich sportem nr 1 jest hokej. Tak jak Islandia zrobiła niedawno furorę w świecie futbolu, tak inne mniejsze państwa też chcą się pokazać. - Dają serce do walki. Dla nich najważniejsza jest drużyna, a polska reprezentacja ma za dużo gwiazd. Musi być lider i trzeba dać szansę młodym, bo oni mają do tego serce i chcą się pokazać - stwierdził kapłan - pisarz.

WF w najmłodszych klasach szkoły

Łukasz Olkowicz powiedział, że z polskim szkoleniem młodzieży od lat jest źle. Spytał Wojciecha Cygana wiceprezesa PZPN czy związek chce coś z tym zrobić?

- Dostrzegamy, że w Polsce nie ma właściwego systemu szkolenia. Chcemy tu zmian. Trwają rozmowy, by wprowadzić zajęcia wychowania fizycznego dla klas 1-3. To podstawa podstaw, a te lata w szkole są traktowane pod kątem wf po macoszemu. Trzeba zarazić młodych ludzi sportem - mówił działacz PZPN.

Jak zauważył dziennikarz "Przeglądu Sportowego" wielkie gwiazdy piłki pochodzą z małych ośrodków. Robert Lewandowski jako dziecko musiał 2 godziny dojeżdżać na trening. - Jak wyciągać piłkarzy z takich małych ośrodków?

Marek Śledź przyznał, że takie dzieci mają większą determinację do osiągnięcia sukcesu. - Tak buduje się osobowość sportowca. Ideą jest utworzenie hegemona danego środowiska, które skupi przy sobie najbardziej utalentowanych. Raków ma swoje kluby filialne, w tym Unię. Oferujemy opiekę nad takimi piłkarzami, najnowocześniejszą technologię szkolenia. To jest droga dla zdolnych chłopców do poddawania ich rywalizacji z najlepszymi - tłumaczył M. Śledź, który pracuje z dziećmi i młodzieżą już 30 lat. - Dotknąłem każdego z klubów w Europie, który dobrze szkoli młodzież - mówił o sobie.

Klub potrzebuje strategii rozwoju

Dlaczego nie poszukuje się głębi kryzysu, jaki trawi polską piłkę? - pytał prowadzący.

- Bo żyjemy od imprezy do imprezy, a potrzeba systemu - wartości szkoleniowej na 12 lat. Najważniejszy dokument dla klubu to jego strategia rozwoju. Kim jest jego wychowanek, jakie są cele klubu? Żyjemy w magii pierwszego zespołu. Celem jest zawsze awans klasę wyżej, a przecież taki cel to jedynie wycinka działalności. A gdzie jest jego akademia, jego marketing? W polskiej lidze zamiast polskie talenty szkolimy je dla reprezentacji Słowacji, Litwy czy Łotwy, bo stamtąd przychodzą grać młodzi-zdolni - stwierdził Marek Śledź.

Szkoleniowiec przywołał przykład z Wysp Brytyjskich, gdzie młodego chłopaka przyjmowanego do klubu Premier League pyta się co robią jego rodzice, jak się uczy, co jest dla niego trudne, by mu pomóc. - Sprawdza się czy chłopiec jest skromnie prowadzony, nie mówi się ile dostanie pieniędzy. U nas myśli się tylko do jakiego klubu go wywieziemy. Polska młodzieżówka przegrała z Niemcami 1:10 i doszło do mentalnej patologii, bo piłkarz zapytał czy ten mecz był oficjalny, bo tylko wtedy wpłynie mu kasa na konto, z kontraktu. Wynik się dla niego nie liczył. U nas pokutuje partykularyzm, interesowność i brak systemu - podsumował M. Śledź.

- W Czechach brakuje pieniędzy na piłkę, a w Polsce jest ich za dużo. Ktoś ma 18 lat i za grę dostaje tyle co inni muszą latami zarabiać - rzucił ksiądz Czendlik.