Blokada decyzji
Chyba nic bardziej nie zdenerwuje kierowcy jak widok blokady, założonej na koło jego samochodu. W podobnej sytuacji znalazł się nasz Czytelnik. Jego zdaniem został w ten sposób ukarany niesłusznie.
Sytuacja taka przydarzyła się 2 czerwca Zbigniewowi Szymanowskiemu, który zaparkował samochód pod Państwową Wyższą Szkołą Zawodową w Raciborzu. Dostarczał towar zięciowi, prowadzącemu uczelnianą kawiarnię. Z powodu remontu ul. Matejki zamknięty był wjazd na parking PWSZ. Czytelnik postawił więc samochód na chodniku, tuż przy skrzyżowaniu z ul. Chełmońskiego. Gdy wrócił, okazało się, że na kole ma blokadę, założoną przez Straż Miejską. Za tarasowanie chodnika i postój w rejonie skrzyżowania otrzymał mandat w wysokości 100 zł i jeden punkt karny. Mężczyzna jednak nie zgadza się z nałożoną na niego karą. Dostarczałem towar. Z powodu remontu ulicy nie było gdzie stanąć. To przecież nadzwyczajna sytuacja. Mogło skończyć się na pouczeniu. Poza tym samochód nie tarasował przejścia, bo stał na samym końcu chodnika. Nie czuję się winny – przekonuje pan Zbigniew. Wskazuje przy tym, że mandat wypisany jest błędnie, ponieważ widnieje w nim informacja, że jego samochód tarasował chodnik przy ul. Matejki i Chodkiewicza, a nie Chełmońskiego.
Przekonany o swojej niewinności, 6 czerwca, Zbigniew Szymanowski poszedł do prezydenta z prośbą o anulowanie mandatu. Przy rozmowie obecny był Szymon Czeczko, komendant Straży Miejskiej. Rozmowa nie przyniosła oczekiwane skutku, ponieważ komendant podtrzymał decyzję swojego funkcjonariusza. Nie zamierzam zapłacić tego mandatu. Odwołam się do sądu – zapowiada nasz Czytelnik.
Komendant Szymon Czeczko wyjaśnia, że tego dnia do Straży Miejskiej wpłynęło zgłoszenie z Przedsiębiorstwa Komunalnego, że źle zaparkowane pod uczelnią samochody utrudniają przejazd autobusom. Po przybyciu na miejsce funkcjonariusze stwierdzili większą liczbę nieprawidłowo stojących pojazdów. Wśród nich był samochód pana Szymanowskiego. Pojazd zaparkowany był na chodniku, tak, że nie pozostawiał przepisowego 1,5 m dla pieszych. Stał też na samym skrzyżowaniu, choć przepisy mówią o zachowaniu 10 m odległości. Zdajemy sobie sprawę, że miejsc do parkowania jest za mało, ale nie oznacza to, że można stawać gdzie popadnie – mówi komendant Straży Miejskiej. Choć przyznaje, że prowadzony w tym czasie remont ulicy mógłby zostać potraktowany jako okoliczność łagodząca, jednak nie w przypadku naszego Czytelnika. Funkcjonariusze założyli blokadę o godz. 14.45. Urządzenie zdjęte została ok. godz. 16.35, więc to nie był jedynie chwilowy postój na dostarczenie towaru. Poza tym kierowca złamał nie tylko jeden przepis - wyjaśnia komendant. Zapewnia, że mandat nie został błędnie wypisany. To oczywista pomyłka a nie żadna wada prawna. Wzięła się stąd, że kierowca mieszka przy ul. Chodkiewicza. Pomyłkę spowodowała też nerwowa atmosfera interwencji – twierdzi Szymon Czeczko. Przyznaje, że kierowca dwukrotnie interweniował w sprawie uchylenia mandatu. Za pierwszym razem na komendzie, gdzie został poinformowany, że nie ma do tego podstaw ani możliwości. To samo usłyszał u prezydenta. Jedynym organem, który może uchylić mandat jest Sąd Rejonowy – mówi komendant. Z takim wnioskiem można wystąpić do sądu w terminie do 7 dni od otrzymania mandatu. Zbigniew Szymanowski zapowiada, że skorzysta z tej możliwości.
(A. Dik)