Szkoła rządzenia
Klub PO wziął wyrzuconych z rady dzielnicy Niedobczyce w obronę. Przegrał to starcie z koalicją BSR-PiS, ale na następną sesję radni opozycji wniosą projekt uchwały w sprawie odwołania Stanisława Jaszczuka (PiS) z funkcji przewodniczącego rady miasta. Na zdjęciu od lewej: radni PO Piotr Kuczera i Bronisław Drabiniok oraz Grzegorz Pytel (niedoszły przewodniczący rady dzielnicy Niedobczyce, członek PO).
„Donosy” na kolegów za ich nieusprawiedliwione nieobecności, wzajemne przekrzykiwanie się i oskarżanie, dosadne określenia – działacze z Niedobczyc wciągnęli w swoje personalne spory radnych miasta. PO przygotowuje odwołanie Jaszczuka z funkcji przewodniczącego RM.
4 enki w dzienniczku
Czesław Dobrowolski, przewodniczący rady dzielnicy Niedobczyce, postanowił zmobilizować swoich kolegów do większej aktywności. Wysłał do rady miasta wniosek o wygaśnięcie mandatu dwóch członków rady z powodu 4 nieusprawiedliwionych nieobecności. Stanisław Jaszczuk, przewodniczący RM, kończy procedurę i wygasza mandaty. Joachim Herman i Mariusz Węglorz, bo to o nich chodzi, zaczynają się tłumaczyć i odwoływać od tej decyzji. – Jak miałem się usprawiedliwić z nieobecności, skoro o dwóch posiedzeniach nawet nie wiedziałem? – pyta Węglorz. Radni Platformy Obywatelskiej wzięli wyrzuconych w obronę. – Jaszczuk nadużył swoich kompetencji. Ogłosił wygaśnięcie mandatów bez zbadania sprawy, na podstawie jednoosobowej decyzji Dobrowolskiego – mówią jednym głosem.
Zasady gry w berka
– Moją decyzję podjąłem w oparciu o to pismo. Nie ma podstawy, by kwestionować to, co napisał Dobrowolski. Brak troski o usprawiedliwianie nieobecności to niefrasobliwość, o którą powinni mieć panowie pretensje raczej do siebie – tłumaczył się ze swojej decyzji o wygaśnięciu mandatów Jaszczuk. Piłeczkę odbija też Dobrowolski. – Mogę złożyć oświadczenie, że o tych zebraniach zawsze wszystkich telefonicznie informowałem. Zresztą na żadnej radzie nikt nigdy mi czegoś podobnego nie zarzucał. Można to sprawdzić w protokołach – dowodzi Dobrowolski.
Proszę pani, a Marcin powiedział...
Sprawa wygaśnięcia mandatów wywołała poruszenie i narodziła nieprzewidziane konsekwencje. – Rada ogólnie źle funkcjonowała. Teraz czara naszego niezadowolenia się przebrała i 8 stycznia wybraliśmy nowych przewodniczących rady i zarządu. Złożyliśmy całą dokumentację wyborczą w radzie miasta – tłumaczy Grzegorz Pytel, członek rady, który kandydował na stanowisko przewodniczącego. Problem w tym, że „nowe” władze Niedobczyc nie zostały wybrane legalnie. Głosowali bowiem także Herman i Węglorz, których mandaty już wygasły. Sprawą musieli się więc zająć radni miejscy, bo w dzielnicy nie może istnieć dwuwładza.
Wywiadówka na Chrobrego
Nie obeszło się bez kontrowersji. Wszyscy spotkali się na Chrobrego, podzielili na dwa obozy i zaczęli wymianę zdań. Oskarżano Dobrowolskiego, że arbitralnie i bez porozumienia z radą „doniósł” o nieobecnościach kolegów z dzielnicy. – Nie rozumiem, dlaczego Czesław [Dobrowolski – red.] zrobił coś takiego, i to bez konsultacji z radą dzielnicy. Nie ma żadnego potwierdzenia, że te osoby, które straciły mandat, były o tych zebraniach powiadamiane – dziwił się Henryk Ryszka, radny BSR. Atmosfera robiła się momentami gorąca. Radni wzajemnie sobie przerywali, podnosili głosy. Pojawiały się różne oskarżenia. Dostało się także Jaszczukowi, którego posądzano o łamanie prawa. Spór toczył się na posiedzeniu komisji niemal cztery godziny.
Do kąta!
Następnego dnia na sesji rady miasta konflikt rozgorzał na nowo, bo przygotowano projekt uchwały o unieważnieniu zrzucenia Dobrowolskiego ze stanowiska. Radni przerzucali się różnymi argumentami. Padły zarzuty, że Blok Samorządowy Rybnik stracił poczucie samorządności i dopuścił do jednoosobowej decyzji o wyrzuceniu dwóch członków rady dzielnicy. Platforma Obywatelska była z kolei posądzana o wprowadzenie do dzielnic polityki i tolerowanie łamania prawa. – Ignorowanie mojej decyzji to stawianie się ponad prawem – interpretował włączenie się Węglorza i Hermana w wybór nowych władz Niedobczyc Jaszczuk. Opozycja posądziła go za to o nieznajomość prawa. PO przygotowuje na następną sesję uchwałę o odwołaniu Jaszczuka ze stanowiska przewodniczącego RM.
Nie przy kawie, to może przy piwie?
Koalicja przegłosowała swoją uchwałę o unieważnieniu wyborów w dzielnicy. Dobrowolski znów jest przewodniczącym. Węglorz i Herman nie wrócili do rady. Wszyscy ubolewali, że taka sprawa w ogóle zaistniała, bo Węglorz i Herman uważani są za aktywnych społeczników. Wyrzuconych najbardziej bulwersował sposób, w jaki ich przewodniczący dba o frekwencję na zebraniach, na których ważna jest przecież także przyjazna atmosfera. – To tak jakby pić z kolegą kawę, a ten zamiast powiedzieć o czymś wprost, wysyła pocztą odwołanie z rady – dziwi się Węglorz. Jeden z członków rady miasta, widząc niezdrową atmosferę, nakłaniał, by zwaśnione strony dogadały się między sobą. – Ci ludzie mogą przecież pracować w radzie dzielnicy, nawet jeśli nie są już jej członkami. Może zróbcie sobie jakąś imprezę integracyjną. Najlepiej dogadać się przy piwku – proponował Kazimierz Salamon, radny BSR.
Krystian Szytenhelm