Ziemia się trzęsie!
Kiedy zatrzęsło połomskim kościołem, ludzie uciekli z nabożeństwa. Mieszkańcy alarmują na kopalni „Jas-Mos”: wstrząsy są coraz silniejsze! Pękają ściany domów, wypadają szyby z okien, spadają żyrandole. „Tak nie można normalnie żyć” - mówią ludzie w Połomi.
Wstrząsy zdarzały się do tej pory jedynie w Rydułtowach. Teraz w podobnej sytuacji jest Połomia. Kilka dni temu o godzinie drugiej w nocy zatrzęsło najmocniej. Domy zadrżały w posadach. Ludzie budzili się ze snu. Wstrząs najbardziej odczuwalny był 600 metrów pod ziemią. Tej właśnie nocy pięciu górników kopalni Jas-Mos znalazło się w szpitalu. To bilans nocnego wypadku w kopalni. W rejonie zagrożenia znalazło się 20 górników. Jak wyjaśniał Alfons Wierzgoń, główny inżynier BHP i szkolenia w jastrzębskiej kopalni, grupa ludzi przygotowywała dolną wnękę do przebudowy. Wskutek wstrząsu górnicy doznali obrażeń. Pięciu trafiło do Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Jastrzębiu. Jeden z mężczyzn po opatrzeniu został zwolniony do domu, reszta pozostała na oddziale ortopedycznym. Okoliczności wypadku bada Okręgowy Urząd Górniczy w Rybniku. „Zwykłymi” mieszkańcami, których tej nocy również wyrwał ze snu potężny wstrząs, nikt się nie specjalnie przejmuje. Całym domem zakołysało. Miałam wrażenie, że to trzęsienie ziemi. Wszyscy się wystraszyliśmy, do rana nie mogłam spać – mówi Elżbieta, starsza mieszkanka Połomi.
Lecą żyrandole, szyby pękają
Roman Marszałek z Połomi traci już cierpliwość. Jego dom, podobnie jak inne w sąsiedztwie, kołysze się raz po raz. Nawet kilka razy dziennie. Co kilka dni zatrzęsie porządnie. Nigdy wcześniej tak nie było. Wstrząsy są odczuwalne od ponad pół roku – mówi mieszkaniec Połomi. Jak zatrzęsie domem, to szyby pękają w oknach. Tynki lecą. Kiedyś to było rzadko, może raz na miesiąc, a teraz to się powtarza niemal codziennie - dodaje nasz rozmówca.
Wspomina, że 13 listopada był taki wstrząs, który wszyscy odczuli najsilniej. Wtedy spadł mi żyrandol – mówi Roman Marszałek. Dodaje, że synowa, która była w ciąży, tak się przestraszyła, że zaczęła rodzić. Nigdy wcześniej nie przeżywała takich wstrząsów. Zaraz musieliśmy jechać do szpitala - mówi mieszkaniec Połomi.
Najbardziej wszystkim zapadła w pamięci jedna z nocy, pod koniec stycznia. Jak zatrzęsło, to wszyscy się obudziliśmy - skarżą się połomianie. Roman Marszałek pojechał od razu na kopalnię. Usłyszał, że budynki są na takie wstrząsy odporne. To są bzdury! - oburza się. Rozumiem, że będzie odporny raz, drugi, ale dwudziesty? Tynk się kruszy, dom cały chodzi. Kto mi zagwarantuje, że się nic nie zawali? - pyta. Dodaje, że w siedemdziesiątych latach, jak zaczął budować, wszystkie projekty były narzucone odgórnie. Zatwierdzała je kopalnia. A teraz? Nie chcą uznać uszkodzonych dachów. A co mamy zrobić z pęknięciami? - mówi połomianin.
#nowastrona#
Kto da gwarancję?
#nowastrona#
Kto da gwarancję?
Nie ma pretensji do kopalni, bo, jak mówi, pracownicy szkód górniczych chodzą, interesują się, oglądają. Ale co z tego? Chciałbym wiedzieć, jaką tutaj mam perspektywę? Mam coś remontować, robić? Nie wiem. Wszystko jest popękane, cały dom pęka, betony są pokrzywione, woda zalewa piwnice. Tak się nie da normalnie żyć. Kto mi da gwarancję, że ten dom się nie zawali, że nic się nie stanie? - pyta Roman Marszałek.
Podobnie wypowiadają się inni. Jerzy Molenda pokazuje uszkodzone okno. Podczas najsilniejszego wstrząsu w nocy pękła szyba w łazience. To było przed godziną drugą. Mocno potrząsło. To nas obudziło, szklanki na półkach zatrzęsły się. Teraz te wstrząsy są coraz silniejsze - dodaje.
Tymczasem na kopalni Jas-Mos nie widzą powodów do niepokoju. Po sygnałach od mieszkańców zabudowaliśmy stanowisko powierzchniowe i rejestrujemy przyspieszenia drgań gruntów - mówi Zbigniew Szreder, kierownik kopalnianej stacji tąpań. Stanowisko to mieści się w prywatnej posesji w Połomi. Chodzi o to, żeby mieć stałą kontrolę. Nie jesteśmy beztroscy. Analizujemy wszystkie wyniki, przekazujemy je do Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie, która wykonuje dla nas ekspertyzy - wyjaśnia Zbigniew Szreder. Dodaje, że drgania nie są duże i póki co, nie zagrażają budynkom. Są to wstrząsy wysokoenergetyczne, ale o połowę mniejsze, niż w Rydułtowach - uspokaja. Na nasze pytanie, czy przeżył kiedyś taki wstrząs, odpowiada, że ….nie. Mieszka w spokojnym rejonie.
Ludzie wybiegli z kościoła
Wszystkiemu zaś winien jest nowy pokład 510. Wydobycie węgla powoduje pęknięcia piaskowca, co generuje wstrząsy. Ryszard Tobiczyk, inspektor szkód górniczych na kopalni Jas-Mos argumentuje, że sąsiedztwo kopalni może stwarzać takie niegodności. To jest coś za coś. Ludzie jeżdżą autami, też nie patrzą, że innych trują spalinami - mówi. Potwierdza, że zgłoszeń o szkody górnicze jest z Połomi więcej niż wcześniej, ale nie są one związane bezpośrednio z wstrząsami.
Tymczasem mieszkańcy nie wytrzymują nerwowo. Gdzie nasz spokój? Kto nam zapłaci za nieprzespane noce i zszarpane nerwy? - pytają w rozmowie z nami. Niedawno tak zatrzęsło połomskim kościołem podczas nabożeństwa, że ludzie wybiegli wystraszeni. Bali się, że strop runie im na głowę. To nie jest normalne życie, a przecież mamy do tego prawo - mówią. Jak się dowiedzieliśmy, również gmina Mszana zwróciła się do kopalni kolejny raz z pismem dotyczącym wstrząsów.
Iza Salamon